Strona głównaWiadomościPolskaOddał opony w imię ekologii. Teraz może stracić dorobek całego życia

Oddał opony w imię ekologii. Teraz może stracić dorobek całego życia

-

- Reklama -

Pan Sławomir Jakubowski, wulkanizator z Suwalszczyzny, przekazał 82 zużyte opony lokalnej fundacji na budowę tzw. ekologicznego ogrodu. Dobry gest zamienił się w wieloletni koszmar, który może kosztować go firmę i dorobek 40 lat pracy. ​

Historia rozpoczęła się w 2018 roku, gdy prezes lokalnej fundacji zwrócił się do wulkanizatora z prośbą o przekazanie starych opon. Miały posłużyć do stworzenia tzw. ekologicznego ogrodu w Starym Folwarku. Podpisano umowę darowizny, a pan Sławomir przywiózł 76 opon ciężarowych i sześć osobowych o łącznej wadze 4,8 tony.

- Reklama -

Opony miały wzmocnić nabrzeża zniszczone przez bobry. Istnieje nawet rozporządzenie Ministra Środowiska z maja 2015 roku, które przewiduje takie zastosowanie ogumienia nienadającego się do jazdy. W takiej sytuacji są użyteczne i pożyteczne, czyli nie są odpadami.

300 złotych mandatu to dopiero początek

Miesiąc po przekazaniu opon, na teren weszli kontrolerzy z suwalskiej delegatury Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska. Uznali, że leżące na działce opony – jeszcze niewkopane w ziemię – to odpady. Pan Sławomir dostał 300 złotych mandatu za przekazanie opon firmie, która nie posiada zezwolenia na zbieranie lub przetwarzanie odpadów. Fundacja otrzymała tysiąc złotych kary administracyjnej.

- Prośba o wsparcie -

Wulkanizator przyjął mandat, uznając że lepiej to zrobić niż wchodzić w koszty ewentualnego sądzenia się z inspektoratem.

Fundacja nie chciała odstąpić od pomysłu stworzenia ogrodu. W lipcu 2019 roku wójt gminy Suwałki wydał decyzję potwierdzającą, że zgromadzone na nieruchomości opony zostały zebrane w celu modernizacji terenu zdewastowanego przez bobry, a więc nie są odpadami. Samorządowe Kolegium Odwoławcze przyznało rację wójtowi.

Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska jednak nie złożył broni i kilka miesięcy później decyzja została uchylona. Pan Sławomir zabrał więc opony, a zanim przekazał do utylizacji, przechowywał je na własnej działce.

Dwa miliony złotych za opony na własnej działce

Później przyszedł list z Urzędu Marszałkowskiego. Pismo informowało o opłatach, jakie musi ponieść w związku ze składowaniem opon na własnej działce znajdującej się w obszarze chronionym Wigierskiego Parku Narodowego. Kara wyniosła dokładnie 1 128 604 złote plus odsetki.

Urzędnik wyszedł z założenia, że przedsiębiorca jest „podmiotem profesjonalnym” i zachodzi domniemanie prawne, że pomimo przekazania opon fundacji – czyli „podmiotowi nieprofesjonalnemu” – to pan Sławomir nadal jest właścicielem tych opon.

Rzecznik Praw Przedsiębiorców stanął w obronie wulkanizatora. Podkreślił, że szkoda wyrządzona środowisku poprzez przekazanie opon fundacji była znikoma lub żadna. Przedsiębiorca działał w dobrej wierze i nie zdawał sobie sprawy, że może to budzić wątpliwości prawne.

O losie wulkanizatora z Suwałk zdecyduje teraz Naczelny Sąd Administracyjny w Białymstoku. Rozprawa odbędzie się 13 stycznia. Możliwa kara, wraz z odsetkami, urosła do blisko 2 milionów złotych.

Najnowsze