Stabilne źródła energii są najlepsze. Polska powinna korzystać z węgla i wyjść z unijnego systemu ETS, który sprawia, że mamy jedną z najdroższych energii elektrycznych na świecie. Kolejna tzw. dunkelflaute w Niemczech pokazuje, że wiatr i słońce nie zapewnią prądu, gdy go naprawdę potrzeba. Ceny skaczą, a my płacimy za ideologię.
Wchodzimy w okres tzw. dunkelflauty – czasu, kiedy generacja prądu ze źródeł zależnych od pogody przez dłuższy czas pozostaje bardzo niska. Całe dnie zachmurzone, wiatru nie ma, generacja OZE praktycznie zerowa.
Marek Tucholski z Konfederacji napisał na X: „Wchodzimy w okres dunkelflauty, czyli czasu kiedy generacja prądu ze źródeł zależnych od pogody przez dłuższy czas pozostaje bardzo niska. Braku generacji nie zrównoważą magazyny energii, które mogą zapewnić prąd co najwyżej przez godziny, a nie dni czy tygodnie. Aktualne prognozy wskazują na obniżoną generację przez najbliższy tydzień. W tym czasie luka wytwórcza u Niemców będzie podbijać ceny prądu w całej Europie. Już dziś przekraczają w wielu krajach 300 euro/MWh. Także z tego powodu tzw. transformacja energetyczna i wspólny „rynek” energii generują jedynie koszty przy braku jakichkolwiek pozytywnych skutków. Polska (jeszcze) ma wystarczające moce stabilne i brak wiatru czy nasłonecznienia nie jest dla nas groźny, ale ze względu na wspomniany wspólny „rynek” ceny SPOT będą i u nas bardzo wysokie.”
Wchodzimy w okres dunkelflauty, czyli czasu kiedy generacja prądu ze źródeł zależnych od pogody przez dłuższy czas pozostaje bardzo niska. Braku generacji nie zrównoważą magazyny energii, które mogą zapewnić prąd co najwyżej przez godziny, a nie dni czy tygodnie.
Aktualne prognozy wskazują na obniżoną generację przez najbliższy tydzień. W tym czasie luka wytwórcza u Niemców będzie podbijać ceny prądu w całej Europie. Już dziś przekraczają w wielu krajach 300 euro/MWh.
Także z tego powodu tzw. transformacja energetyczna i wspólny "rynek" energii generują jedynie koszty przy braku jakichkolwiek pozytywnych skutków.Polska (jeszcze) ma wystarczające moce stabilne i brak wiatru czy nasłonecznienia nie jest dla nas groźny, ale ze względu na wspomniany wspólny "rynek" ceny SPOT będą i u nas bardzo wysokie.
— Marek Tucholski 🇵🇱 (@tucholski_marek) October 29, 2026
Stabilne źródła energii kontra pogodozależne OZE
W Niemczech w czasie dunkelflauty wiatr i słońce potrafią pokryć zaledwie kilka procent zapotrzebowania. Resztę muszą dostarczyć elektrownie gazowe, węglowe i import. To nie jest wyjątkowa sytuacja. To reguła, gdy nie ma wiatru i słońca, a tak jest praktycznie co roku. Magazyny energii nie rozwiążą problemu na dłużej niż kilka godzin. Dlatego stabilne źródła – węgiel, gaz, atom – pozostają fundamentem bezpieczeństwa energetycznego.
Polska wciąż ma wystarczające moce stabilne. Brak wiatru czy nasłonecznienia nie jest dla nas bardzo groźny. Jednak wspólny „rynek” energii i system ETS sprawiają, że i u nas ceny SPOT wystrzeliwują. W ostatnich dniach notowania na Towarowej Giełdzie Energii sięgały nawet powyżej 1300–1400 zł/MWh. To nie wynik braku węgla. To wynik unijnych regulacji i ideologii, która surowo karze stabilne źródła.
Polska powinna wrócić do węgla i wyjść z ETS
Węgiel w Polsce się nie kończy. Zasoby bilansowe węgla kamiennego to dziesiątki miliardów ton. Przy odejściu od unijnej polityki klimatycznej prąd z węgla może kosztować około 200 zł/MWh. Bez opłat ETS i sztucznych ograniczeń jest to jedno z najtańszych stabilnych źródeł. Zamiast tego płacimy za uprawnienia do emisji CO2, które windują ceny i finansują transformację, której nie potrzebujemy.
System ETS miał w swoich fantastycznych założeniach obniżać emisję CO2, dzięki czemu mieliśmy „ratować klimat”. W praktyce ETS nie obniża emisji globalnie. Przenosi produkcję do Chin i innych krajów, które nie stosują takich ograniczeń. Polska traci konkurencyjność. Przemysł płaci więcej. Gospodarstwa domowe dostają wyższe rachunki, inflacja rośnie i za wszystko płacimy więcej.
Tymczasem stabilne źródła energii – z węgla na czele – dają pewność dostaw niezależnie od pogody. W rezultacie wyjście z ETS i oparcie energetyki na węglu to nie „cofanie się”. To powrót do rozsądku i normalnych, dużo niższych cen energii.
Tak długo jak będziemy bezmyślnie kopiować zalecenia eurokratów i lobbystów, energia będzie droga, a jej dostępność coraz mniej pewna. Dunkelflaute to tylko kolejny dowód. Stabilne źródła energii są najlepsze. Polska powinna z nich korzystać – przede wszystkim z węgla – i wyjść z systemu ETS. Inaczej będziemy płacić coraz więcej za wszystko.
Źródła:
- Wpis Marka Tucholskiego na X z 29 października 2026 r.
- Notowania Towarowej Giełdy Energii oraz dane o dunkelflaute w Niemczech
- Dane Państwowego Instytutu Geologicznego dotyczące zasobów węgla w Polsce


