102 osoby zginęły w wyniku ataku drona sudańskich sił rządowych na targowisko w Darfurze, będącym głównym bastionem rebeliantów z Sił Szybkiego Wsparcia (RSF) – poinformowała we wtorek sudańska organizacja obrońców praw człowieka, na którą powołała się agencja AP.
Wcześniej służby medyczne informowały o 21 zabitych i ponad 40 rannych.
Pracownik miejscowego szpitala powiedział agencji AFP, że wśród ofiar mogą znajdować się członkowie RSF, którzy często przebywali na zaatakowanym targowisku.
Znaczna część stolicy Sudanu, Chartumu, była we wtorek przez 12 godzin pozbawiona prądu w wyniku ataku na dużą podstację energetyczną. Szpitale i piekarnie musiały korzystać z własnych generatorów, a w mieście w wielu miejscach ograniczone były dostawy wody.
Państwowy koncern elektroenergetyczny podał w oświadczeniu, że doszło do „poważnego uszkodzenia i awarii technicznych” sieci dostawczej oraz kilku kluczowych stacji i linii wysokiego napięcia. Nie podano, co było przyczyną.
Przedstawiciel firmy powiedział jednak agencji AP, że powodem był atak dronowy na stację transformatorową Al-Markhijat na przedmieściach Chartumu.
Ataki nastąpiły dzień po skoordynowanym ataku RSF na sześć obiektów infrastruktury energetycznej, który doprowadził do rozległych przerw w dostawach energii w czterech stanach we wschodnim Sudanie.
Wojna domowa w Sudanie trwa od kwietnia 2023 r. Wybuchła w wyniku walki o władzę między armią wierną rządowi a rebeliantami z RSF. Według danych ONZ działania zbrojne zmusiły około 14 mln osób do opuszczenia domów. Organizacja określa trwającą tam sytuację jako najgorszy kryzys humanitarny na świecie.
Jak zauważyła agencja AFP, konflikt w coraz większym stopniu prowadzony jest z wykorzystaniem bezzałogowców, które umożliwiają obu stronom prowadzenie działań daleko od linii frontu. Według ONZ w ciągu pierwszych trzech tygodni października ataki dronów spowodowały śmierć ponad 300 osób i raniły setki kolejnych.


