Były premier Leszek Miller był gościem Bogdana Rymanowskiego w Radiu ZET. Komentował m.in. kwestię odejścia Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz z rządu oraz kwestię uhonorowania UPA przez władze Lwowskiej Rady Obwodowej. Zapytano go również o to, czy jego zdaniem Grzegorz Braun jest rosyjskim agentem wpływu, na co padła stanowcza odpowiedź.
Miller skomentował m.in. sprawę Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz. Jak ocenił, ta odeszła z rządu „z powodów osobistych”.
– Strzeliła focha, bo nie zostanie wicepremierem, w dodatku jej dawny rywal przejął partię więc uznała, że to dobry moment, żeby trzasnąć drzwiami i wyjść. Jest humorzasta – powiedział Leszek Miller w Radiu ZET.
Ocenił też, że nie wierzy w „oficjalne” powody odejścia, jak np. „odejście od zasad”. Na pytanie o to, czy kandydatki na nową minister funduszy i polityki regionalnej będą z Polski 2050, Miller odparł, że „to będą kandydatki pana premiera Tuska”.
– Ja typuję panią Bieńkowską i panią Sobkowiak. Polska 2050 przecież nie ma nic do powiedzenia. Ile oni tam mają, 2 proc.? To co taka partia ma do powiedzenia? – podkreślił były premier.
Miller odniósł się także do „Taśm Pełczyńskiej”. O tych więcej przeczytacie poniżej.
Zdaniem Millera, to „absolutnie normalne”.
– Tak robiono wobec mnie. Ja nie musiałem tak robić, bo miałem tak mocną pozycję, że nie musiałem tego udowadniać, ale kiedy w partii nie ma jasno określonej siły, która kieruje partią, ludzie posuwają się do takich momentów – wyjaśnił.
Ocenił też, że Donald Tusk nie ma problemu z utrzymaniem jedności koalicji i jego zdaniem ta będzie trwała aż do wyborów. Nie będzie jednak podejmować żadnych ważnych decyzji, szczególnie w kwestii państwowego systemu usług medycznych.
Stanowczo skomentował też decyzję Lwowskiej Rady Obwodowej dotyczącej uhonorowania m.in. UPA i Romana Szuchewycza. Stwierdził, że Sejmik Województwa Lubelskiego powinien zerwać współpracę z LRO.
– Chcę, żeby Polska zachowywała się jak mężczyzna, a nie jak rozmemłana baba. Polskie władze się tak zachowują, bo nie mogą zdobyć się na poważny ton tylko tolerują wszystko, co wyczynia Kijów. To, co zrobiła Lwowska Rada Obwodowa wynika z tego, co zrobił parlament ukraiński w grudniu ubiegłego roku. To jest taki zwyczaj, nawet powinność, że ukraiński parlament tworzy listę najważniejszych uroczystości, które będą się odbywały w następnym roku. Taką uchwałę podjęto w grudniu 2025 i tam wymieniono Szuchewycza jako godnego najwyższych zaszczytów – mówił Leszek Miller.
– Pytam się polskiej dyplomacji – dlaczego nie zauważyli takiej listy? Bo tam nie tylko Szuchewycz jest na liście. Jest mnóstwo działaczy OUN i UPA, przy czym duża ich część to ordynarni mordercy, którzy zabijali Polaków – wyjaśnił były premier.
– Polski rząd powinien powiedzieć wyraźnie, że Polska nie będzie tego tolerować, a Polska ma rozmaite możliwości, żeby pokazać swoją siłę. Kiedy Zełenski nazwał jedną z jednostek wojskowych im. bohaterów UPA, to Polska powinna zrezygnować z dotacji dla Starlinków. Niech sobie wykombinują jakąś inną, podobną usługę, ale nie będziemy tego płacić. My to opłacamy. Dlaczego mamy to robić? – pytał.
Pojawiło się też pytanie o przyszły rząd i o to, czy powinna go tworzyć Konfederacja. Miller odparł, że „rząd będzie tworzył ten, kto wygra wybory”, jednak „z punktu widzenia pomysłów na gospodarkę, wolny rynek to tak, Konfederacja się przyda”.
Zapytano go także o Grzegorza Brauna i o to, czy zdaniem Millera lider KKP to „agent wpływu Rosji”.
– Oczywiście, że nie. Nie akceptuję jego poglądów, ale ponieważ Braun ma solidną bazę w Polsce to nie mogę powiedzieć, że wszyscy Polacy, którzy popierają Brauna to są agencji rosyjscy – odpowiedział były premier.


