Sławomir Mentzen poinformował, że otrzymał wezwanie w charakterze świadka w sprawie cywilnej, którą Marcin Kierwiński wytoczył Jackowi Protasiewiczowi. Sprawa najprawdopodobniej dotyczy głośnych oskarżeń z 2024 roku, gdy Protasiewicz sugerował, że ówczesny szef MSWiA podczas wystąpienia w Dniu Strażaka był „napruty jak Messerschmitt”.
Mentzen jest zdziwiony, że wzywają akurat jego. „Panowie, co ja mam z tym wspólnego? Nie było mnie tam, nic nie wiem, nic nie pamiętam, nie mam z tym nic wspólnego” – napisał.
Przy okazji wbija szpilę Kierwińskiemu. Jak napisał, wiele razy pił publicznie alkohol, ale nigdy nie miał problemu z pogłosem.
„Jedyne co mogę zeznać, to że na kilkudziesięciu Piwach z Mentzenem piłem piwo i nigdy nie miałem problemu z pogłosem. Ale to powinniście mnie wezwać jako biegłego, a nie świadka!” – kpi polityk Konfederacji.
Kierwiński vs Protasiewicz
Sprawa dotyczy wydarzeń z początku maja 2024 roku. Podczas obchodów Dnia Strażaka głos zabrał Marcin Kierwiński, wówczas minister spraw wewnętrznych i administracji, i brzmiał bardzo dziwnie. Nagranie szybko stało się hitem internetu, a domysłów co do stanu polityka nie było końca.
Jacek Protasiewicz, były wicewojewoda dolnośląski i dawniej polityk Platformy Obywatelskiej, opublikował wtedy wpis, w którym napisał m.in., że Kierwiński „był napruty jak Messerschmitt”, a tłumaczenie problemów technicznych nazwał „ściemą dla maluczkich”.
CZYTAJ WIĘCEJ: Mający „pewne doświadczenie” Protasiewicz o wystąpieniu Kierwińskiego: Był napruty jak Messerschmitt
Kierwiński zapowiedział wówczas kroki prawne przeciwko Protasiewiczowi oraz innym osobom, które rozpowszechniały podobne twierdzenia.
A całą sytuację podczas Dnia Strażaka tłumaczył problemami technicznymi i „pogłosem”. Oświadczył też, że udał się na komendę policji, gdzie wykonano badanie alkomatem, a wynik pokazał 0,0 promila. Wówczas zapewniał też, że dodatkowo pojechał na SOR, gdzie podano mu krew do badań i wynik także miał wynieść 0,0.
Co ciekawe, gdy wybuchła niedawno afera w Szpitalu Południowym, pojawiły się pytania, czy właśnie tam, placówce ze specjalną ścieżką dla polityków Koalicji Obywatelskiej, Kierwiński nie wykonywał rzekomych badań z krwi. MSWiA odpowiedziało, że Kierwiński tego dnia (4 maja 2024r.) nie tylko nie był w Szpitalu Południowym, ale też… „nie przebywał tego dnia w żadnej innej placówce medycznej”.


