Strona głównaMagazynTom V zarządzania Chinami. Samowystarczalność i zbrojenia

Tom V zarządzania Chinami. Samowystarczalność i zbrojenia

-

- Reklama -

Z wycieczki do Chin przywiozłem sobie najnowszy, piąty tom zbioru wystąpień Xi Jinpinga „Zarządzanie Chinami” (ang. „The governance of China”, Beijing 2025), który z jakiegoś nieznanego mi powodu wydano tylko w tłumaczeniu na język angielski (wcześniejsze były drukowane nawet po hiszpańsku i arabsku). To liczące 620 stron dzieło zawiera najważniejsze wystąpienia chińskiego przywódcy z okresu od maja 2022 do listopada 2024 roku. Antologię tych tekstów wypada omówić, ponieważ zawiera ona zupełnie nowe elementy polityki Chińskiej Republiki Ludowej.

Wszystkie zebrane tutaj teksty zostały wygłoszone po rozpoczęciu konfliktu zbrojnego na Ukrainie w lutym 2022 roku. I chociaż o wojnie tej wspomniano w całym tomie zaledwie cztery razy, nie opisując jej szerzej, to cień wojenny dominuje nad całą antologią. Radykalnie zmienił się ton wypowiedzi Xi Jinpinga. We wcześniejszych wystąpieniach dominował olbrzymi optymizm co do przyszłości Chin i świata. Co chwila pojawiała się dotąd formuła „win-win”, czyli współpracy i handlu międzynarodowego ku obopólnej korzyści. Chiny były i nadal pozostają największym światowym beneficjentem politycznym procesów globalizacji, czyli wolnego światowego handlu, przepływu kapitału etc.

- Reklama -

Wraz z liberalizacją („otwarciem”) gospodarki na świat w ciągu niecałych pięćdziesięciu lat przekształciły się z zacofanego, przeludnionego i wiejskiego kraju w drugą (wedle miernika PKB) lub pierwszą (miernik PPP) gospodarkę świata, stając się największym globalnym eksporterem, czego tylko się da. Korzystały na tym także inwestujące tutaj zachodnie wielkie korporacje i zachodni konsumenci, mający tańsze produkty. Lecz jako państwo korzystały Chiny, stając się światową superpotęgą z nadzieją, że jeśli trend ten zostanie utrzymany, to za kolejne ćwierć wieku Amerykanie staną się drugoplanową potęgą.

- Reklama -

Od 2022 roku ton wystąpień Xi Jinpinga mocno się zmienił. Chińskie elity polityczne mają świadomość, że epoka neoliberalnego wolnego handlu światowego się skończyła. Zwijają ją dzisiaj głównie Amerykanie, którzy byli przez całe dziesięciolecia ideologami wolnego światowego rynku. Administracja Donalda Trumpa jest świadoma, że Stany Zjednoczone zaczynają przegrywać z Chinami, stąd sięgnięcie po protekcjonizm gospodarczy, cła, politykę sankcji, a gdy będzie trzeba bronić się przed rosnącym chińskim konkurentem, to nie cofnie się przed wywołaniem wojny. I to jest właśnie nowy ton i motyw w mowach Xi Jinpinga. Hasła „win-win” nadal są obecne, lecz głównie przy omawianiu kolejnych projektów i wymienianiu nowych państw Globalnego Południa, dołączających do Nowego Jedwabnego Szlaku. Nie ma już jednak mowy o „win-win” przy prezentowaniu chińskiego stanowiska w negocjacjach ze Stanami Zjednoczonymi i Unią Europejską. Tutaj jest protekcjonizm, cła, sankcje i wojna. Chiny nie sięgają po te środki. Nie muszą. Ich gospodarka skutecznie konkuruje z gospodarkami zachodnimi. Teraz to Zachód sięga po te środki, gdyż przegrywa w warunkach wolnej światowej konkurencji.

- Reklama -

Stąd też u Xi Jinpinga znajdują się nowe tony, których nie było w jego wypowiedziach w poprzednich latach, przed 2022 roku. Króluje słowo „bezpieczeństwo” (ang. security). W warunkach globalnego wolnego rynku, gdy wszyscy handlowali na zasadzie „win-win”, nie był to problem aż tak istotny. Gdyby Chinom zabrakło ryżu, to kupiłyby go na rynkach światowych, także w USA (mało kto wie, że jest to największy eksporter tego produktu). Gdyby zabrakło im ropy naftowej, to kupiłyby go w Zatoce Perskiej etc. Dziś już tak nie jest. Donald Trump zwalcza wolny rynek światowy za pomocą ceł, aby ochronić amerykańskich producentów. Amerykanie zakazują eksportu do Chin mikroprocesorów, aby chińska AI nie przegoniła amerykańskiej. W sytuacji załamywania się wolnego handlu globalnego nie można polegać na zakupie strategicznych towarów na rynku światowym, skoro jedną decyzją Trumpa mogą zostać przerwane globalne łańcuchy dostaw. Stąd istotą polityki bezpieczeństwa – jak to się czasami w Polsce mówi „sekuratyzacji” – jest samowystarczalność w strategicznych dziedzinach.

Xi Jinping argumentuje, że przy populacji liczącej 1,4 miliarda ludzi Chiny muszą zapewnić sobie samowystarczalność żywnościową, aby ewentualne działania amerykańskiej marynarki wojennej nie doprowadziły do przerwania dostaw żywności importowanej drogą morską. Pekin musi być samowystarczalny w dziedzinie mikroprocesorów, ponieważ jednym podpisem Trump może zablokować ich eksport do Państwa Środka. Dlatego państwo przeznacza miliardy na ich rozwój, wspierając własny przemysł oraz krajowe badania w tej dziedzinie. Przerwanie dostaw ropy naftowej z powodu awanturniczego ataku na Iran? Musimy mieć zieloną energię, skoro trzymamy 90 proc. światowego wydobycia metali ziem rzadkich.

Zupełnie odrębnym problemem jest Chińska Armia Narodowo-Wyzwoleńcza, a szczególnie jej wojska rakietowe, lotnictwo i flota. Wydatki Chin na zbrojenia rosną i będą rosnąć – zapowiada Xi Jinping – gdyż miotający się w obronie upadłej hegemonii Amerykanie są gotowi wywołać wojnę z Chinami pod byle pretekstem. Wywołać ją teraz, dopóki mają przewagę militarną, będącą spuścizną wcześniejszych wydatków zbrojeniowych, póki dysponują przewagą w dziedzinie mikroprocesorów i wciąż przeważają w AI. Słowem, Xi Jinping ogłasza, że Chiny są zainteresowane utrzymaniem wolnego handlu światowego, lecz są również gotowe walczyć o hegemonię z USA, także zbrojnie, jeśli zajdzie taka potrzeba.

Najnowsze