Strona głównaWiadomościPolitykaSośnierz UJAWNIA, co działo się po wyjściu ze studia Republiki. "Odgrażał się,...

Sośnierz UJAWNIA, co działo się po wyjściu ze studia Republiki. „Odgrażał się, żebym na niego poczekał, to poczekałem”

-

- Reklama -

Były poseł Konfederacji Wolność i Niepodległość Dobromir Sośnierz ujawnił, co działo się po jego gwałtownym wyjściu ze studia Telewizji Republika. Polityk wskazał na dziwne zachowanie wcześniej chojrakującego przedstawiciela Prawa i Sprawiedliwości Piotra Kalety.

Jak już opisywaliśmy, w Republice doszło do karczemnej awantury pomiędzy Kaletą a Sośnierzem. Polityk PiS zaczął obrażać byłego posła Konfederacji, a ten wyszedł ze studia, przy okazji nie pozostając dłużnym Kalecie.

- Reklama -

– Nie będę rozmawiał po prostu z prostakiem – stwierdził Sośnierz.

- Reklama -

– Jesteś Pan prymitywnym człowiekiem, który przy argumentach… – odparł Kaleta.

- Reklama -

– Jeżeli odnoszenie się do mojego wyglądu to jest argument, to jesteś Pan debilem – powiedział Sośnierz.

– Poczekaj Pan tam na mnie chwilę za drzwiami, to ja Panu pokażę debila zaraz, Ty łobuzie – skwitował Kaleta.

Czytaj więcej: POTĘŻNA awantura w Republice. Sośnierz wyszedł ze studia. „Debila znowu wysłali do telewizji” [VIDEO]

„Taki był finał”

Teraz, na youtubowym kanale BrzózkaTV BS, Sośnierz ujawnił, co wydarzyło się po jego wyjściu ze studia Republiki. – Poseł Kaleta się odgrażał, żebym tam na niego poczekał, no to poczekałem – powiedział polityk Konfederacji.

Jak zrelacjonował, wraz z posłem PiS-u „mieli jechać razem jednym samochodem do Sejmu”. – Tam są te ruchome schody na dół, jedziemy sobie, on nic, ja nic, nie będę się do debila przecież odzywał, i on wychodzi drugim wyjściem i poszedł sobie. Nie poszedł na ten samochód z Republiki, nie chciał ze mną jechać – powiedział Sośnierz.

– Wolał jechać na własną rękę taksówką, zapłacić, niż skorzystać z transportu Republiki i jechać z Sośnierzem. Tak że taki był finał – dodał.

Sośnierz zdradził także, że po programie dzwonili do niego rozżaleni widzowie propisowskiej telewizji. – Oczywiście miałem od razu, jak to zwykle w Republice, telefony od widzów Republiki, że źle powiedziałem i żebym się zamknął, jestem zdrajca Tuska – opowiedział.

– W żadnej innej telewizji się to nie zdarza, żeby widzowie natychmiast albo jeszcze w czasie programu, bo jeszcze w czasie programu oni potrafią zacząć dzwonić, żeby dzwonili mi powiedzieć, że głupio powiedziałem – dodał.

Najnowsze