W związku z doniesieniami medialnymi dot. zachowań posła Michała Kołodziejczaka, w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie zarejestrowano w poniedziałek materiały i wszczęto czynności sprawdzające w zakresie zmuszania do określonego zachowania i udzielania środków odurzających – poinformowała prokuratura.
W swoim wpisie na portalu X prokuratura podkreśliła, że materiały w sprawie zostały zarejestrowane w prokuraturze z urzędu.
W piątek rano Kanał Zero podał, że byłe współpracownice oskarżają byłego wiceministrem rolnictwa Kołodziejczaka o przemocowe, agresywne zachowania oraz nakłanianie do zażywania substancji, „którą przedstawiał jako kokainę”. Portal dodał, iż polityk temu zaprzecza, twierdząc, że to pomówienia. Jednocześnie Kołodziejczak uciekał przed reporterką Kanału Zero.
Później, w piątek późnym wieczorem szef klubu KO Zbigniew Konwiński poinformował, że Kołodziejczak ze skutkiem natychmiastowym został zawieszony w prawach członka klubu. Dodał, że KO oczekuje weryfikacji doniesień medialnych przez właściwe służby.
Do komunikatu prokuratury odniósł się chwilę później minister sprawiedliwości, prokurator generalny Waldemar Żurek.
„Skończyły się czasy telefonów z Nowogrodzkiej i ręcznego sterowania śledztwami pod legitymację partyjną” – napisał na X. Podkreślił, że jeśli pojawia się podejrzenie przestępstwa, prokuratura działa z urzędu – „niezależnie od nazwiska i zajmowanego stanowiska”. „Nie ma świętych krów” – dodał.
Skończyły się czasy telefonów z Nowogrodzkiej i ręcznego sterowania śledztwami pod legitymację partyjną. Standardy państwa prawa są proste: jeśli pojawia się podejrzenie przestępstwa, prokuratura działa z urzędu. Niezależnie od nazwiska i zajmowanego stanowiska.
Nie ma świętych krów.— Waldemar Żurek (@w_zurek) October 12, 2026


