Przewodniczący Komisji Rady Najwyższej Ukrainy ds. Wolności Słowa Jarosław Jurczyszyn twierdził, że „nie ma rosyjskojęzycznych Ukraińców”. Ci, którzy mówią po rosyjsku to jego zdaniem wciągnięci do rosyjskiego „świata kulturowego”, którzy zostali „de facto uczynieni zdrajcami”.
Jurczyszyn powiedział w rozmowie z „LVIV MEDIA”, że rosyjskojęzyczni Ukraińcy zostali wciągnięci przez Rosję do jej „świata kulturowego” przez co – jego zdaniem – zostali „de facto uczynieni zdrajcami”. Podczas rozmowy poruszano kwestię polityki językowej prowadzonej podczas wojny oraz o konieczności ograniczenia wpływów rosyjskich na Ukrainie.
Zdaniem przewodniczącego chodzi o rosyjskie kanały, działalność gospodarczą związaną z Rosją oraz o używanie języka rosyjskiego w obszarach, które przyczyniają się do jego popularyzacji, w tym w obszarze kulturowym.
– Nie ma rosyjskojęzycznych Ukraińców. Są albo Rosjanie, albo Ukraińcy, których Rosjanie po prostu przeciągnęli do swojego świata kulturowego, de facto czyniąc z nich zdrajców – powiedział przewodniczący parlamentarnej komisji ds. wolności słowa Jarosław Jurczyszyn.
Warto przy tym zwrócić uwagę na wybitną przewrotność noszonego tytułu w stosunku do wypowiedzianej tezy.
Jurczyszyn chce ograniczenia rosyjskiej przestrzeni kulturowej co najmniej na czas trwania wojny. Sposób, w jakim ma to być osiągnięcie będzie wymagał osobnej decyzji.
Zdaniem Jurczyszyna, działania wspierające używanie języka ukraińskiego będą potrzebne także w pierwszym okresie po wojnie, a być może także przez dłuższy czas. Biorąc pod uwagę forsowną naukę języka ukraińskiego, która miała miejsce wcześniej, raczej można spodziewać się dalszego wymuszania zmiany języka u Ukraińców.
„Komisja, której przewodniczy Jurczyszyn, zajmuje się w Radzie Najwyższej m.in. kwestiami wolności słowa, prawa obywateli do informacji, ochroną praw pracowników mediów oraz gwarancjami działalności środków masowego przekazu” – przekazał portal kresy.pl.
W sierpniu 52-letnia kobieta została zaatakowana w autobusie we Lwowie, a następnie wyrzucona z niego z powodu posługiwania się językiem rosyjskim. Przyjechała z Polski na Ukrainę odwiedzić syna, który był w ukraińskim wojsku.
Po przybyciu na miejsce policji kobieta nie otrzymała oczekiwanej pomocy. Na komisariacie zaś została „doprowadzona do histerii”, jak relacjonował jej syn. Policjant miał też przekazać jej, że zgłoszenie może być przyjęte wyłącznie w języku ukraińskim.
Policja zaprzeczyła tej relacji. Według formacji, 52-latka miała wejść w spór z kilkoma pasażerami, który przerodził się w przepychankę i przeniósł na ulicę. Sporządzono wobec niej protokół dotyczący drobnego chuligaństwa ale podobnież przyjęto zawiadomienie ws. odniesionych obrażeń. Policja twierdzi, że ustali dokładny przebieg zdarzenia i dokona oceny wszystkich uczestników zajścia.


