Znany klimatysta Jakub Wiech nie obronił doktoratu na Uniwersytecie Warszawskim. Jego rozprawa nie przekonała większości składu komisji. Wiech zapowiedział, że nie ma zamiaru odwoływać się do Rady Dyscypliny, co eksperci błyskawicznie skontrowali, wskazując, że w ogóle nie ma on takiego prawa.
Publiczna obrona rozprawy doktorskiej Jakuba Wiecha, zatytułowanej „Wpływ instytucji i prawa Unii Europejskiej na bezpieczeństwo rynku gazu ziemnego w Polsce w latach 2004–2019”, odbyła się 21 września na Uniwersytecie Warszawskim i trwała łącznie sześć godzin.
W jej trakcie entuzjasta tzw. zielonej polityki odpowiedział na około 50 pytań, z czego mniej więcej 15 zadali członkowie komisji, a pozostałe pochodziły od osób obserwujących wydarzenie.
Wieczorem tego dnia Wiech poinformował na platformie X o wyniku głosowania komisji. Za przyznaniem mu stopnia doktora zagłosowały trzy osoby, przeciw – również trzy, a cztery osoby wstrzymały się od głosu.
Zgodnie z regulaminem doktoryzowania się na UW, do uzyskania stopnia niezbędna jest bezwzględna większość oddanych głosów, czyli więcej głosów „za” niż łącznie „przeciw” i wstrzymujących się. Ten warunek nie został spełniony.
Wiech stwierdził, że wynik głosowania uznaje za „niezrozumiały”. „Mógłbym wobec tego apelować do Rady Dyscypliny, do której należy teraz decyzja w sprawie nadania stopnia doktora czy też odwoływać się do Rady Doskonałości Naukowej. Ale w takiej sytuacji – nie mam zamiaru” – napisał.
Czy ja dobrze rozumiem, że Hałabałę uwalili na jego doktoracie o handlu gazem? Klimatyzm się po tym nie podniesie. Może nam nawet ETS zdejmą?
— Tomasz Sommer (@1972tomek) September 21, 2026
Sęk w tym, że na tym etapie to Komisja wystąpi do Rady Dyscypliny z wnioskiem o odmowie nadania doktoratu, a to ona podejmie decyzję ostateczną. Wiech nie jest w tej procedurze uwzględniony, więc jego deklaracja o braku apelacji nie ma tutaj żadnego znaczenia.
Dlaczego Wiech nie rozumie decyzji Komisji? Niejasne jest dla niego, dlaczego większość członków wstrzymała się od głosu.
„Zrozumiałbym, gdyby głosowanie wyglądało np.: 9 przeciw, 1 za czy 7 przeciw, 3 za, albo nawet gdyby po prostu większość komisji zagłosowała jednoznacznie „przeciw”. Dla mnie to by oznaczało, że zarzuty wobec mnie i pracy były poważne i faktycznie nie zdołałem przekonać komisji, że jest inaczej. Ale w tym układzie, kiedy największa grupa członków komisji po prostu wstrzymała się od głosu, sprawa jest dla mnie po prostu niezrozumiała. Jeśli 3 recenzje, 6 godzin obrony i 50 pytań nie wystarczą do zajęcia stanowiska „za” lub „przeciw”, to ja nie wiem, co jest w stanie” – opisał swój punkt wiedzenia.
Mili Państwo, dziś broniłem swojej pracy doktorskiej.
Końcowe głosowanie komisji przebiegło tak: 3 głosy za, 3 głosy przeciw, 4 głosy wstrzymujące się.
Mógłbym wobec tego apelować do Rady Dyscypliny, do której należy teraz decyzja w sprawie nadania stopnia doktora czy też… pic.twitter.com/JdZ2r0Clo5
— Jakub Wiech (@jakubwiech) September 21, 2026
Zarzuty wobec pracy doktorskiej Wiecha przed obroną
Kilka dni przed obroną poważne zastrzeżenia wobec rozprawy Wiecha opublikował Tomasz Swaczyna, prezes Instytutu Analiz i Ekspertyz Gospodarczych i biegły sądowy. W obszernej analizie zamieszczonej na platformie X wskazał, że praca, licząca 222 strony, zapowiada w części wstępnej zastosowanie „autorskiego modelu analitycznego” opartego na mierzalnych wskaźnikach, którego jednak, jego zdaniem, w całym tekście nie ma. Brakuje w nim tabel, a słowo „wskaźnik” pojawia się jedynie w kontekstach niezwiązanych z deklarowanym modelem.
Najpoważniejszy zarzut Swaczyny dotyczył podrozdziału 6.3, który, jak twierdził, stanowi przekład sekcji dotyczącej Polski z raportu organizacji CEE Bankwatch Network z lipca 2023 roku, wykonany „zdanie po zdaniu”. Ekspert wskazywał również na siedem odwołań do tekstów portalu Energetyka24, z których pięć prowadzi do własnych publikacji Wiecha bez ujawnienia tego faktu, a także na przypisy z datami dostępu wcześniejszymi niż opisywane w nich wydarzenia oraz na łącznie 60 błędów faktograficznych i sprzeczności w treści.
Sam Wiech nie komentował tych zarzutów, odniósł się do nich dopiero podczas obrony. Najwyraźniej swoim stanowiskiem komisji nie przekonał.


