Strona głównaGŁÓWNYJak zostać nauczonym, a nie wyedukowanym

Jak zostać nauczonym, a nie wyedukowanym

-

- Reklama -

Miałem 2 IX 2026 roku spotkanie z młodzieżą (i nie tylko) w Szczecinie – na którym powinienem był mówić głównie o edukacji. Jednak liczne pytania kierowały dyskusję w kilku różnych kierunkach – i tu odnotowuję duży sukces, który polecam wszystkim ruskim onucom do stosowania – a ukraińskim podpaskom ku nauce.

Otóż rozmowa w pewnym momencie zeszła na tematy rosyjskie – i wdałem się w obronę mojej tezy, że Związek Sowiecki był państwem wrogim Polakom – ale jeszcze bardziej wrogim Rosjanom: zniszczył potężne Imperium Wszechrusi i wymordował ok. 6 mln Rosjan, którzy sympatyzowali z ruchem Białych (który zresztą był bardzo zróżnicowany – od zwolenników Samodzierżawia po Kadetów, czyli Konstytucyjnych Demokratów – i dlatego zresztą przegrał z Czerwonymi) – i nie tylko.

- Reklama -

Bolszewicy zresztą byli internacjonalistami – a jeśli mordowali głównie Rosjan, to tylko dlatego, że byli to carscy urzędnicy, sympatycy i w ogóle zwolennicy starego reżimu; no i dlatego, że byli to antysemici. Całe kierownictwo bolszewików to byli Żydzi (broń Boże nie żydzi!) i uważało Rosjan (poza garstką postępowców) za antysemitów – a mniejszości narodowe za naturalnych sprzymierzeńców w obalaniu caratu (choć w niektórych tych nacjach antysemitów bywało więcej niż wśród Rosjan!). Bolszewicy wydzielali przy tym jak największe kawałki terytorium mniejszościom narodowym (Ukraińcom, Białorusinom, Kazachom – ale też setki drobnych kawałków rozmaitym innym „republikom”, „okręgom” i „obwodom” narodowym.

- Reklama -

Jednym z tych mniejszościowych narodów byli Polacy. I bolszewicy przyznali im dwa „okręgi narodowościowe”: Marchlewszczyznę i Dzierżyńszczyznę – na Ukrainie i w Białorusi.

- Reklama -

Oczywiście wszystkie te tak obdarowane narodowości musiały stosować się do bolszewickiej ideologii i bolszewickiej gospodarki. Stalin, opanowawszy aparat władzy, nie odważył się tknąć „narodowych przywilejów” – ale też przestał tępić Rosjan za bycie Rosjanami i antysemitami. Niestety w pewnym momencie doszedł do wniosku, że jego władzy najbardziej zagrażają… Polacy. W tym momencie dar od bolszewików okazał się śmiertelna pułapką – bo miał Polaków niejako skoszarowanych. Ok. 100 tysięcy Polaków straciło wtedy życie, zdrowie oraz całe mienie.

Wracając do tematu. Rosjanie za Stalina przestali być wyrzuconymi na śmietnik historii „bywszymi ludźmi”, byli tępieni jak wszyscy – tylko wtedy, gdy sprzeciwili się Stalinowi – i nawet z uwagi na liczebność oraz poziom wykształcenia zaczęli de facto coraz wyraźniej rządzić Związkiem Sowieckim (tak jak Anglicy po podboju przez Normanów zaczęli powoli wracać do rządzenia imperium angielskim!). Jednak aż do końca istnienia ZSRS Rosja była krajem okupowanym przez komunistów.

I tu dowód, którym przekonałem publiczność na tym spotkaniu. Czy gdyby w 1954 roku (czyli już po śmierci tego Gruzina) Rosja nie była krajem podbitym, tylko rządziła – to dobrowolnie podarowałaby Krym – Ukrainie??!!!? Nie. Kierownictwo okupanta, z Nikitą Chruszczowem (Ukraińcem) na czele, bez pytania Rosjan o zgodę zabrało Krym Rosji i podarowało Ukrainie!

Teraz wracamy do kwestii edukacji.

Podstawowa różnica, między partiami Prawicy, a resztą partyj, polega na tym, że pozostałe partie doskonale wiedzą, jak należy uczyć dzieci. Każda z tych partyj grupuje pewien odłam Właścicieli Niewolników – zapewniających konkurentów i samych Niewolników, że oni to już nie, ale te ich dzieci wyedukują. Nie: nauczą czegoś; wyedukują na posłusznych Niewolników.

Natomiast Prawica nie ma pomysłu, jak kształcić dzieci. Tak samo jak nie ma pomysłu, co powinno się podawać w restauracjach ani skąd powinna pochodzić używana w Polsce energia. Od tego są kapitaliści – prowadzący zakłady energetyczne, knajpy i szkoły. Oraz najważniejsi ludzie: kupujący od nich energię, potrawy i naukę. Najlepszą i najtańszą. Po cenach konkurencyjnych. Od tego są konsumenci. W przypadku edukacji: nie dzieci, a ich rodzice, oczywiście.

Mówiłem o tym wiele razy. Teraz coś, o czym NIE mówiłem w Szczecinie.

Otóż szkoły powinny być różnorodne – podobnie jak knajpy: w każdej inne menu, w każdej inny styl… Główne rozróżnienie do dysedukacja. Tylko w prymitywnych społeczeństwach – plemiona w Amazonii, kraje Unii Europejskiej itp. – chłopcy i dziewczęta uczone są razem. Tymczasem (nie tylko ze względu na edukację) społeczeństwa wyżej rozwinięte uważają, że musi je być stać na naukę osobno: inne programy, inne metody nauczania. Poziom szkół zarówno męskich, jak i żeńskich jest znacznie wyższy od poziomu szkół koedukacyjnych… Cóż, naszym właścicielom zależy, by ich niewolnicy byli głupi.

Oczywiście musi istnieć zróżnicowanie zawodowe, odpowiadające zdolnościom dzieci. Ale jest jedno podstawowe zróżnicowanie, o którym się nie mówi. Są dzieci będące nonkonformistami: co by im nie powiedzieć, zrobią odwrotnie, bo muszą eksperymentować. To z takich dzieci rodzą się wynalazcy i odkrywcy. To są perły. Wybitni pedagodzy wiedzą o tym – i uczą swoich wychowanków, że obowiązkiem intelektualisty jest wszystko badać, niczego nie przyjmować na wiarę, kwestionować wszystkie autorytety…

Ale znaczna większość dzieci nie zamierza wcale zmieniać świata. Chce nauczyć się umiejętności pozwalających im dobrze żyć w świecie takim, jaki jest; chcą mieć proste zasady, chcą mieć autorytety, którym można wierzyć i na których można polegać. Zupełnie wystarcza im geometria Euklidesa i algebra – uczenie ich Teorii Mnogości i geometryj nieeuklidesowych tylko zaburza im porządek nauki.

Uczenie konformistów i nonkonformistów w tej samej szkole czy klasie to nieszczęście – zarówno dla jednych, jak i dla drugich!

Najnowsze