Justyna Dobrosz-Oracz opublikowała na Instagramie nagranie z konferencji prasowej Mateusza Morawieckiego. Przerywano jej, ale najciekawsze jest to, że na jawną konfrontację, której logicznym efektem jest stwierdzenie, że albo Morawiecki albo Jarosław Kaczyński kłamał, były premier twierdził, iż obaj mieli w sumie takie samo zdanie.
Podczas konferencji prasowej Morawieckiego i jego nowego ugrupowania Dobrosz-Oracz próbowała dopytywać o Jarosława Kaczyńskiego. Ktoś obok byłego premiera próbował jej przerwać.
– Tylko dokończę temat Jarosława Kaczyńskiego. Ale dlaczego pan cenzuruje pytania? – powiedziała Dobrosz-Oracz.
Nadzorujący rozmowę partyjniak dalej próbował przerywać.
– To tak ma powstać nowa partia, że pan cenzuruje pytania, które są niewygodne dla premiera? Ja bym chciała dokończyć pytanie, dotyczące tego, że premier wielokrotnie mówił, że…. ale mogę dokończyć pytanie? — próbowała mówić pracownica TVP.
W końcu zareagował Mateusz Morawiecki, który dopuścił ją do głosu.
– Mówił pan publicznie, że wielokrotnie ostrzegał pan Jarosława Kaczyńskiego przed kryptowalutami. Prezes Kaczyński mówi publicznie, że to jest nieprawda. Kto kłamie? – zapytała Justyna Dobrosz-Oracz.
– Prezes przyznaje tutaj mi rację… – zaczął Morawiecki, na co przerwała mu Dobrosz-Oracz.
– Jak przyznaje? Mówi, że pan się wybiela – zauważyła.
– Zarówno on, jak i ja byliśmy przeciw temu. Po prostu potwierdzam to, że pan prezes był bardzo sceptyczny, ja byłem bardzo sceptyczny i taka jest prawda – przekonywał były premier.
Tak więc co prawda obie strony sobie zaprzeczają, ale według Morawieckiego jest to „przyznanie mu racji”.
Wyświetl ten post na Instagramie


