Strona głównaWiadomościPolitykaBocheńczak po kompromitacji w Krakowie: "Zawaliłem"

Bocheńczak po kompromitacji w Krakowie: „Zawaliłem”

-

- Reklama -

Bartosz Bocheńczak wziął na siebie pełną odpowiedzialność i publicznie przyznał, że „zawalił”. Nie szukał wymówek, nie atakował komisji wyborczej ani nie przerzucał winy na wolontariuszy. To jego główna reakcja po tym, jak 7 września 2026 nie udało mu się zarejestrować kandydatury na prezydenta Krakowa.

Co powiedział

W oświadczeniu na X napisał, że złożył prawie 5000 podpisów i liczył, że to da bezpieczny zapas. Okazało się, że ponad 2000 było nieważnych (głównie pomyłki adresu zamieszkania z adresem zameldowania). Uznał, że zasady były znane i to on jako kandydat powinien był dopilnować większej liczby oraz dokładniejszej weryfikacji.

- Reklama -

Przeprosił:

- Reklama -
  • ponad stu wolontariuszy, którzy zbierali podpisy w każdych warunkach, organizowali spotkania i festyny, często po pracy,
  • mieszkańców Krakowa, którzy mu zaufali i złożyli podpisy.

Podkreślił, że to nie oni zawiedli. Dodał, że jest dumny z ludzi, którzy stanęli przy nim, i że „przyjdzie czas na rozmowę o tym, co dalej”. Na końcu zostawił dwa słowa: „Przepraszam i dziękuję”.

- Reklama -

Wspomniał też, że we wtorek komisja miała ponownie liczyć część list i „może coś się jeszcze zmieni”.

Konsekwencje personalne

Sławomir Mentzen jeszcze tego samego dnia odwołał go z funkcji prezesa okręgu krakowskiego Konfederacji. Zawiesił też wszystkie osoby pełniące funkcje w lokalnych strukturach i skierował sprawy do Sądu Partyjnego. Mentzen jednocześnie zaznaczył sympatię do Bocheńczaka, podziw dla jego zaangażowania w kampanię krakowską i wdzięczność za pracę jako szef sztabu w kampanii prezydenckiej.

Bocheńczak pozostaje sekretarzem Nowej Nadziei i członkiem Rady Liderów Konfederacji. Nie ogłosił rezygnacji z tych funkcji.

Mentzen wyciąga konsekwencje wobec Bocheńczaka. „Kompromitacja”

Co dalej

Na razie nie ma publicznych zapowiedzi odwołania do komisarza wyborczego ani nowego oświadczenia z 8 września. Kampanijna strona bochenczak.pl nadal działa. Bocheńczak dał do zrozumienia, że rozmowa o przyszłości (jego i krakowskich struktur) dopiero nadejdzie.Jego postawa — wzięcie winy na siebie bez oskarżeń — została w części komentarzy oceniona jako dojrzała, choć nie zmienia faktu, że Konfederacja straciła szansę na start w ważnych wyborach w Krakowie.

Pęknięcia w Konfederacji. Wawer o Wiplerze, Zajączkowskiej-Hernik i kompromitacji w Krakowie [VIDEO]

Najnowsze