To jest tekst o Talibanie. Okazało się, że w Polsce mamy za mało lewicowych feministek, czyli idiotek – i ONET musiał sięgnąć po „analizę”(!!) p.Lesi Dubienko, z „Kyiv Post”. Jej BARDZO DŁUGI tekst różni się jednak od płodów naszych rodzimych emancypantek – tym, że część poświęcona jest tematowi „Afganistan – a sprawa ukraińska”.
Już tytuł tej „analizy” jest zdumiewający: „Po pięciu latach sprawowania władzy talibowie mają Rosję w garści. Teraz patrzą na USA”. Ale najpierw introdukcja: „Donald Trump wynegocjował wycofanie się USA z Afganistanu. Joe Biden zrealizował ten plan, co przyniosło katastrofalne skutki. Pięć lat później talibowie nadal stosują brutalne represje, ale coraz trudniej jest ich izolować. Kabul zabiega obecnie o przychylność amerykańskich dyplomatów i inwestorów”.
Autorka nie fatyguje się próbą odpowiedzi na pytanie: „Ale właściwie dlaczego należałoby Taliban izolować?”. Czy talibowie mordują ludzi, podkładają bomby, robią naloty na inne kraje, porywają ich prezydentów?
Nie. Autorka wyjaśnia: „15 sierpnia 2026 r. talibowie świętowali piątą rocznicę powrotu do władzy, organizując oficjalne uroczystości i wydarzenia przed budynkiem dawnej ambasady USA. (…)
Od tego czasu talibowie jeszcze bardziej ograniczyli prawa człowieka, zwłaszcza prawa kobiet; zacieśnili więzi z Rosją, która oficjalnie uznała ich rząd oraz zaczęli rozważać potencjalną współpracę ze Stanami Zjednoczonymi. Minister spraw zagranicznych Amir Khan Muttaqi powiedział dziennikowi „The New York Times”, że Stany Zjednoczone mogłyby ponownie otworzyć swoją ambasadę i zainwestować w afgańskie zasoby mineralne, zapory wodne i drogi”.
Mamy więc trzy powody: 1. Prawa kobiet. 2. Utrzymywanie stosunków z Rosją. 3. Chęć przytulenia się do USA.
Zacznijmy od końca. Jest to po prostu zazdrość. Zazdrość o to, że Amerykanom przeszkadza korupcja na Ukrainie, a nie przeszkadzała im korupcja w pro-amerykańskim rządzie przed-talibanowym. Może po prostu wyciągnęli wnioski z Afganistanu (i z Południowego Wietnamu!) – że pomoc amerykańska, jeśli powoduje korupcję, co najwyżej opóźnia upadek pro-amerykańskiego rządu. Widzimy, co się dzieje na Ukrainie – gdzie p.Michał Fedorow, który chciał zobiektywizować przepływ pieniędzy przez MON został z ministerstwa wyrzucony przez JE Włodzimierza Zełenśkyego – i pomimo gróźb p.Fedorowa wygłaszanych niemal otwartym tekstem, Komisja Obrony Rady Najwyższej pozytywnie zaopiniowała (jednomyślnie!) kandydaturę p.Eugeniusza Chmary na to stanowisko. Oczywiście natychmiast dwie, opłacane przez USA instytucje „anty-korupcyjne” dopadły kilkunastu aktualnych i byłych posłów oraz urzędników.
Dalsze rozważania dzielnej Ukrainki są w ogóle bez sensu. Skupmy się więc na prawach kobiet.
„Talibowie twierdzą, że zaprowadzili pokój, ograniczyli korupcję i przywrócili porządek.
Rzeczywiście walki na dużą skalę uległy zmniejszeniu, a wielu Afgańczyków twierdzi, że drogi i miasta są bezpieczniejsze niż w czasie wojny. Jednak te postępy w zakresie bezpieczeństwa zostały osiągnięte kosztem systematycznego ograniczania wolności, zwłaszcza praw kobiet i dziewcząt.
Afganistan jest jedynym krajem na świecie, w którym dziewczętom formalnie zabrania się uczęszczania do szkół średnich, a kobietom nie zezwala się na studia. Pięć lat po przejęciu władzy szacuje się, że 2,4 mln afgańskich dziewcząt jest pozbawionych dostępu do edukacji średniej”.
Tymczasem na jedną kobietę przypada w Afganistanie ponad 4,5 dziecka. A nasz „główny problem” to to, że kobiety nie mają dzieci. Jak widać Afganistan go rozwiązał. I dlatego przyszłość należeć będzie do krajów muzułmańskich, a nie europejskich.
Nie znam żadnego tekstu Mojżesza czy Jezusa Chrystusa w którym mówiłoby się, że kobiety powinny chodzić na studia! Raczej przeciwnie. Stanowisko islamistów nie jest więc w niczym sprzeczne z judaizmem czy chrześcijaństwem.
„Ludzie głosują nogami”. I uciekają z Afganistanu. Tyle, że nie czynią tego kobiety, lecz mężczyźni. Nie chcący żyć w kraju, w którym za gwałt grozi kara śmierci, za zaczepianie kobiet chłosta, a za kradzież obcięcie ręki. Uciekają do krajów, gdzie wolno gwałcić i kraść. Proszę zrozumieć: my w Europie widzimy absolutnie nietypowych „muzułmanów”. Takich, którzy nie chcą żyć w kraju muzułmańskim.
Jedziemy dalej: „Nowe badania ONZ Kobiety wykazały, że prawie połowa afgańskich kobiet opuszcza swoje domy tylko raz lub dwa razy w miesiącu. Zaledwie 7% z nich jest zatrudnionych, w porównaniu z 84 % mężczyzn”.
Ale może Afganki wolą siedzieć w domach, utrzymywane przez mężczyzn – niż ciężko pracować na chleb? I siedzieć w domach patrząc, jak rosną ich dzieci, karmić je, szyć im ubranka – zamiast siedzieć na kasie w „Biedronce”?
I wcale nie chcą chodzić do szkół powyżej szóstej klasy – i uczyć się w nich matematyki, fizyki i innych niezrozumiałych przedmiotów.
P.Lesia pisze: „Sunnicki fundamentalizm talibów znacznie różni się od szyickiej teokracji w Iranie. Jednak przetrwanie rządu talibów ma znaczenie ideologiczne wykraczające daleko poza granice Afganistanu. Pokazuje ono, że odizolowany reżim religijny może wytrzymać sankcje i potępienie dyplomatyczne, wzmocnić stosunki z Rosją i Chinami, a ostatecznie przekonać rządy zachodnie do rozważenia ponownego nawiązania kontaktów – a wszystko to bez znaczącego złagodzenia swoich rządów”.
Przez „złagodzenie” Lesia Ukrainka rozumie zapewne proponowany przez p.Katarzynę Kotulę terror w postaci przymusu edukacji seksualnej.
Powiedzmy jasno: ja nie jestem zwolennikiem Talibanu. Natomiast jestem zwolennikiem różnorodności – by w jednych państwach było równouprawnienie kobiet – a w innych nie. By w jednych panował apartheid – a w innych multi-kulti.
I dzięki wolnej konkurencji będziemy wiedzieli, który model wygrywa.
Janusz Korwin-Mikke


