Nieoczekiwana wizyta dyrektora Centralnej Agencji Wywiadowczej (CIA) Johna Ratcliffe’a w Moskwie nie napawa optymizmem – ocenił w rozmowie z PAP Keir Giles, ekspert brytyjskiego think tanku Chatham House, przypominając podobną podróż ówczesnego szefa CIA w 2021 r., przed rosyjską inwazją na Ukrainę.
Ratcliffe przyleciał we wtorek do Moskwy na pokładzie wojskowego samolotu transportowego C-17 Globemaster. Według danych dostępnych w otwartych źródłach, jego samolot odleciał z Moskwy po około czterech godzinach. Ani władze USA, ani Rosji nie potwierdziły jednak oficjalnie wizyty urzędnika.
– Sposób organizacji tej wizyty bardzo wiele nam o niej mówi. To, że nie została ona zapowiedziana i nie znalazła się w oficjalnej agendzie, a strona rosyjska zaprzeczała, że cokolwiek takiego się dzieje, nie napawa optymizmem – zauważył analityk.
Jak podkreślił Giles, wokół wizyty Ratcliffe’a pojawiło się wiele spekulacji, zarówno optymistycznych, jak i pesymistycznych w interpretacji. Według tych pierwszych Waszyngton miał przekazać Moskwie ostrzeżenie w związku z eskalacją działań wymierzonych w Europę.
Ekspert zauważył jednak, że nawet takie wyjaśnienie motywów podróży szefa CIA do Rosji „nie napawa optymizmem”. W tym kontekście przypomniał wizytę byłego dyrektora CIA Williama Burnsa w Moskwie w listopadzie 2021 r., w celu ostrzeżenia Kremla przed konsekwencjami ewentualnej inwazji na Ukrainę, do której doszło w lutym 2022 r.
– Tamta misja się nie powiodła, ponieważ ówczesna amerykańska administracja nie była gotowa na eskalację z Rosją. Obecna administracja prezydenta Donalda Trumpa jest jeszcze mniej chętna na konfrontację z Rosją – zauważył Giles.
Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow oświadczył w rozmowie z dziennikiem „Washington Post”, że wtorkowe spotkanie z Ratcliffe’em dotyczyło kontaktów między służbami bezpieczeństwa. Strona rosyjska nie ujawniła dalszych szczegółów rozmów.
Na początku sierpnia dziennik „Wall Street Journal” poinformował, że przywódca Rosji Władimir Putin może w ciągu najbliższych kilku lat spróbować przetestować determinację NATO poprzez atak na ograniczoną skalę na jedno z państw Sojuszu.
Stany Zjednoczone wcześniej oceniały, że Putin nie sprowokuje NATO, dopóki Rosja prowadzi wojnę przeciwko Ukrainie. Jednak, jak poinformowali „WSJ” amerykańscy urzędnicy, na początku tego roku ocena ta uległa zmianie.
Według gazety Putin znajduje się pod coraz większą presją z powodu sytuacji w Ukrainie oraz nacisków wewnętrznych, by zapewnić sobie zwycięstwo. Amerykańscy urzędnicy obawiają się, że rosyjski przywódca może stać się bardziej niebezpieczny, gdy zostanie przyparty do muru.


