Strona głównaGŁÓWNYBezczelność i cynizm ambasady Izraela. Zabójstwo Damiana Sobola to nie przestępstwo, tylko...

Bezczelność i cynizm ambasady Izraela. Zabójstwo Damiana Sobola to nie przestępstwo, tylko incydent

-

- Reklama -

Ambasada Izraela w Warszawie poinformowała w piątek, że postępowanie ws. ataku na konwój organizacji humanitarnej World Central Kitchen, w którym zginął m.in. polski obywatel Damian Soból, wykazało, że wynikał on z „błędnej identyfikacji konwoju”. Izraelska placówka wydała specjalne oświadczenie w tej sprawie. Powołała się przy tym na słowa Radosława Sikorskiego.

W dokumencie stwierdzono, że w trakcie postępowania „nie stwierdzono podstaw do podejrzenia popełnienia czynu o charakterze przestępczym”.

- Reklama -

„W związku z decyzją izraelskich władz wojskowych o zakończeniu postępowania dotyczącego tragicznego ataku na konwój World Central Kitchen (WCK), w którym zginęli Damian Soból oraz sześcioro innych pracowników organizacji humanitarnych, pragniemy podkreślić, że incydent został szczegółowo zbadany” – głosi oświadczenie.

Żydowskie wojsko wydało oświadczenie ws. zabójstwa wolontariusza z Polski. Oczywiście nie stwierdzono przestępstwa

Podkreślono w nim, że „Państwo Izrael oraz Siły Obronne Izraela (IDF) pozostają zobowiązane do przestrzegania międzynarodowego prawa humanitarnego. Zgodnie z tym zobowiązaniem IDF bada nadzwyczajne incydenty, do których dochodzi w trakcie działań bojowych”.

Ambasada wyjaśniła, że „wkrótce po incydencie, z uwagi na jego tragiczne konsekwencje, ówczesny szef Sztabu Generalnego podjął decyzję o odwołaniu ze stanowisk oficera brygady odpowiedzialnego za pomoc humanitarną oraz szefa sztabu brygady. Ponadto dowódcy brygady, dowódcy 162. Dywizji oraz dowódcy Dowództwa Południowego udzielono formalnych nagan”.

„Późniejsza analiza wykazała, że tragiczny splot okoliczności doprowadził do błędnej identyfikacji konwoju WCK” – napisano w oświadczeniu.

„Wśród czynników, które się do tego przyczyniły, wskazano fakt, że konwój nie poinformował IDF o zatrudnieniu prywatnych, uzbrojonych pracowników ochrony w celu zabezpieczenia przed Hamasem, ani nie powiadomił IDF o zmianie wcześniej uzgodnionej trasy przejazdu. W świetle tych ustaleń oraz całokształtu okoliczności operacyjnych nie stwierdzono podstaw do powzięcia uzasadnionego podejrzenia popełnienia czynu o charakterze przestępczym, które uzasadniałoby wszczęcie postępowania karnego. Konkluzja ta pozostaje w zgodzie z wcześniejszym komentarzem ministra (spraw zagranicznych) Radosława Sikorskiego, według którego błędy zostały popełnione po obu stronach” – głosi komunikat.

„Pragniemy ponownie wyrazić głęboki żal z powodu tragicznego zdarzenia, w którym życie stracił polski pracownik humanitarny Damian Soból wraz z sześciorgiem innych pracowników organizacji pomocowych” – napisano w zakończeniu oświadczenia.

W piątek szefowa MSZ Australii Penny Wong wyraziła oburzenie z powodu decyzji władz Izraela w tej sprawie. Jedną z ofiar ostrzału była obywatelka Australii, Zomi Frankcom.

A Polska? Sprawa była znana na całym świecie od czwartkowego poranka. Po nagłośnieniu tematu w polskich niezależnych mediach i aferze jaka wybuchał w Australii w czwartek późnym wieczorem polskie MSZ wydało, a raczej zostało zmuszone do wydania, lakoniczny komunikat o „dużym rozczarowaniu” i wezwaniu ambasadora. Tyle. Żadnego ostrego tonu, żadnej zapowiedzi dalszych działań, żadnego publicznego nacisku. W uśmiechniętej Polsce Donalda Tuska panuje cisza. Jakby Damian Soból – polski obywatel zabity w ataku na World Central Kitchen – był kimś obcym, a zbrodniarze z Izraela kimś bardzo bliskim…

Jakby tego było mało, ambasada – po wizycie ambasadora – wydała, będące kpiną, zacytowane wcześniej oświadczenie, którego wymowa wyraźnie wskazuje, że przedstawiciele uśmiechniętej władzy są przez wspomnianą placówkę traktowani jako zwykłe popychadła.

Co, w sumie, nie powinno dziwić.

Australia kipi z oburzenia, a uśmiechnięta Polska Tuska siedzi cicho. Izrael umorzył śledztwo ws. zabójstwa wolontariuszy WCK i Damiana Sobola

Najnowsze