Strona głównaGŁÓWNYStołeczna Operacja Referendalna: obywatelski cios w warszawski układ

Stołeczna Operacja Referendalna: obywatelski cios w warszawski układ

-

- Reklama -

Warszawa od lat jest laboratorium eksperymentów ideologicznych i administracyjnej pychy. Rafał Trzaskowski, prezydent stolicy od 2018 roku, traktował ratusz jak wygodny przystanek na drodze do wyższych stanowisk. Jednak dwukrotnie przegrał wybory prezydenckie, a miasto nadal zmaga się z skutkami jego rządów: rozrośniętą biurokracją, ograniczeniami dla kierowców, awariami infrastruktury i – najnowszym skandalem – patologiami w Szpitalu Południowym.

W odpowiedzi powstała Stołeczna Operacja Referendalna, w skrócie SOR. To nie kolejna partyjna hucpa, lecz oddolna inicjatywa, która stawia proste pytanie: czy Warszawianie mają jeszcze prawo rozliczyć władzę, która ich lekceważy?

- Reklama -

Inicjatorem jest Maciej Wilk, prezes Fundacji Polskiego Rozwoju i stowarzyszenia Tak dla CPK. Człowiek, który mówi o sobie, że nie pochodzi z politycznego establishmentu, lecz z realnej gospodarki i obywatelskich akcji. W czerwcu 2026 roku, tuż przed burzliwą sesją Rady Warszawy poświęconą aferze szpitalnej, ogłosił start SOR. „Tylko poprzez taki wstrząs, takim młodym obywatelskim zrywem jesteśmy w stanie wymóc zmiany w naszym mieście” – mówił. Nie obiecywał cudów. Zapowiadał ciężką, metodyczną pracę: zbudowanie struktur, wyposażenie wolontariuszy w kamizelki, stoliki i karty, a potem – zbiórkę ponad 132 tysięcy ważnych podpisów w ciągu 60 dni.

Dlaczego akurat teraz?

Impulsem stała się afera w Szpitalu Południowym. Doniesienia ujawniły nieformalny „salonik VIP” dla polityków Koalicji Obywatelskiej, obsadzenie kluczowego stanowiska przez młodego lekarza bez specjalizacji powiązanego z KO, podejrzenia o zatajanie zgonów i fałszowanie dokumentacji oraz ignorowanie sygnałów od sygnalistów. Prezydent miasta, który sprawuje nadzór nad lecznicą, najpierw bagatelizował sprawę, potem zlecił kontrole i dokonał kosmetycznych zmian w zarządzie. Na sesji Rady usłyszał okrzyki o referendum i dymisji. Absolutorium dostał, ale zaufania już nie.

SOR nie ogranicza się do jednej afery. Organizatorzy wskazują na systemowe patologie: Warszawa utrzymuje ponad 9 tysięcy etatów urzędniczych – wzrost o 50 procent od 2005 roku – co kosztuje mieszkańców około 2 miliardów złotych rocznie. Przypominają dwie spektakularne awarie oczyszczalni Czajka, przedłużające się i drogi remont Sali Kongresowej, systematyczne zwężanie ulic, likwidację miejsc parkingowych oraz wprowadzanie Strefy Czystego Transportu, która uderza w zwykłych obywateli, a nie w uprzywilejowanych. Trzaskowski według krytyków „bywa” w ratuszu, a nie rządzi. Miasto stało się sceną dla ideologicznych projektów, a nie miejscem normalnego życia. Procedura jest jasna, choć surowa. Aby złożyć wniosek o referendum w sprawie odwołania prezydenta i Rady Miasta, trzeba zebrać podpisy 10 procent uprawnionych wyborców – około 132 tysięcy. W praktyce organizatorzy celują w 150 tysięcy, bo część zostanie odrzucona przy weryfikacji. Termin 60 dni biegnie od formalnego zawiadomienia. Zbiórka ruszyła pod koniec lipca 2026 roku.

Poszły konie po betonie…

Wolontariusze w pomarańczowych kamizelkach pojawili się w kilkunastu punktach w dziesięciu dzielnicach. Wilk zapowiadał rozwój sieci punktów i transparentne rozliczanie każdej złotówki – sam wpłacił pierwsze 10 tysięcy. Jednak nawet jeśli podpisy się zbiorą, to dopiero połowa drogi. Referendum jest ważne tylko wtedy, gdy frekwencja osiągnie trzy piąte liczby głosujących z ostatnich wyborów samorządowych – czyli około 450–470 tysięcy osób. W 2013 roku Warszawiacy próbowali odwołać Hannę Gronkiewicz-Waltz. Podpisy zebrano, ale do urn poszło zaledwie około 26 procent. Władza ocalała dzięki absencji. Historia uczy, że w stolicy próg frekwencyjny działa jak mur obronny dla układów.

Czy SOR ma szanse? Sceptycy mówią, że nie. Warszawa to „specyficzne miasto” – mocno zdominowane przez elektorat liberalno-lewicowy, przyzwyczajony do narracji o „postępie” i „europejskości”. Partie opozycyjne na razie zachowują dystans. PiS i Konfederacja nie udzieliły oficjalnego poparcia, obawiając się, że ich zaangażowanie mogłoby zrazić część wyborców lub zostać wykorzystane propagandowo. Wilk podkreśla obywatelski charakter akcji: nie czeka na partie, buduje struktury od dołu. Sama kampania już jednak działa. Zmusza ratusz do tłumaczeń, mobilizuje opinię publiczną i przypomina, że władza lokalna nie jest dożywotnia. W erze, gdy samorządy stały się twierdzami partyjnych koterii, a biurokracja rośnie szybciej niż usługi, referendum jest jednym z ostatnich narzędzi kontroli. Libertariańska logika jest prosta: jeśli obywatel nie może odwołać złego zarządcy, to demokracja lokalna jest fikcją. Trzaskowski i jego zaplecze będą robić wszystko, by akcję zneutralizować – poprzez bagatelizowanie, media przychylne władzy i mobilizację własnego elektoratu do ignorowania zbiórki.

Organizatorzy odpowiadają przygotowaniem logistycznym i apelem o wolontariuszy. „Przyczaimy się jak tygrys” – mówili na starcie. Nie chodzi o spektakularne hasła, lecz o systematyczną pracę na ulicach, skwerach i przed marketami. Stołeczna Operacja Referendalna to test. Test, czy Warszawianie są jeszcze w stanie wyjść poza bierność i partyjne podziały. Test, czy miasto, które tak chętnie moralizuje resztę Polski, potrafi rozliczyć własną władzę. Jeśli zbiórka się powiedzie, a frekwencja okaże się wystarczająca, grudzień 2026 może przynieść niespodziankę – „prezent na Mikołajki”, jak żartował Wilk. Jeśli nie, pozostanie świadectwo, że układ jest silniejszy od obywateli. W „Najwyższym Czasie!” od lat powtarzamy: państwo i samorząd to nie dobroczynne instytucje, lecz struktury skłonne do nadużyć, gdy brakuje realnej odpowiedzialności. SOR nie jest panaceum. Jest jednak zdrową reakcją na patologię. Warto zbierać podpisy. Warto iść na referendum. Warto przypomnieć, że władza, która nie boi się obywateli, prędzej czy później staje się ich panem. Warszawa zasługuje na lepsze. A Trzaskowski – na rozliczenie.

Tekst ukazał się w tygodniku „Najwyższy CZAS!” nr 33-34, 10 – 23 sierpnia 2026 r. Do nabycia w najlepszych salonach prasowych lub w e-wydaniu na stronie Biblioteki Wolności.

Najnowsze