Kolejna ogólna awaria prądu na Kubie pozbawiła niemal wszystkich mieszkańców elektryczności. Po raz kolejny była to krajowa awaria sieci energetycznej, już trzecia poważna awaria prądu w ciągu dziewięciu dni.
Tym razem w nocy z niedzieli na poniedziałek rozległa awaria zasilania ponownie pogrążyła Kubę w ciemnościach. Była to już szósta tego typu awaria w tym roku, a trzecia w ostatnim czasie. Komunistyczne władze ogłosiły, że rozpoczęto prace naprawcze.
Problemy z elektrycznością władze tradycyjnie tłumaczą amerykańską blokadą dostaw ropy naftowej, ale to także wynik dekapitalizacji infrastruktury. Państwowy zakład energetyczny Union Electrica (UNE) poinformował w mediach społecznościowych tym razem o „całkowitym odłączeniu” krajowej sieci energetycznej.
Kuba pogrążyła się w ciemnościach, w tym stolica Hawana. Ministerstwo Energii i Górnictwa poinformowało na kanale X, że przerwa w dostawie prądu nastąpiła o godzinie 22:43, a „wszystkie protokoły przywracania systemu energetycznego zostały uruchomione”. Do kolejnego blackoutu?
Kryzys energetyczny na Kubie trwa od 5 lat. Kubańczycy regularnie doświadczają całkowitych lub częściowych przerw w dostawie prądu z powodu przestarzałej infrastruktury i niedoborów paliwa. System opiera się na siedmiu elektrowniach cieplnych, z których większość ma ponad 40 lat i jest w złym stanie technicznym. Przerwy w dostawie prądu nasiliły się od stycznia, kiedy Waszyngton wprowadził blokadę naftową wyspy. Komplikując to jednak dostawy paliwa do generatorów rezerwowych, które działają na importowanej ropie.
Tym razem już w sobotę wieczorem zachodnia Kuba została dotknięta rozległą przerwą w dostawie prądu. Zasilanie zostało przywrócone w niedzielę i wkrótce utracone ponownie. Kraj liczący 9,4 miliona mieszkańców przyzwyczaja się do życia bez prądu, a w ostatnich tygodniach przerwy w dostawie prądu w stolicy przekraczały 30 godzin z rzędu, a na prowincji po kilka dni.
Hawana oskarża Waszyngton o odpowiedzialność za kryzys energetyczny, ale Stany Zjednoczone przypisują to typowej komunistycznej gospodarce. Od stycznia Waszyngton zezwolił na przypłynięcie tylko jednego rosyjskiego tankowca, przewożącego 100 000 ton ropy naftowej i miało to miejsce w marcu.
Źródło: Le Figaro
