W 2025 roku mija dokładnie 500 lat od kluczowych dokonań intelektualnych Szkoły z Salamanki – jednego z najbardziej fascynujących rozdziałów w historii myśli chrześcijańskiej. Ta grupa hiszpańskich scholastyków XVI wieku, skupiona wokół Uniwersytetu w Salamance, łączyła teologię, filozofię prawa naturalnego i głęboką analizę rzeczywistości gospodarczej.
Do jej najważniejszych przedstawicieli należeli wybitni katoliccy duchowni, teolodzy i myśliciele ekonomiczni – dominikanie, jezuici oraz augustianie. Żyli i pracowali w burzliwej epoce wielkich odkryć geograficznych, napływu kruszców z Ameryki, dynamicznego rozwoju handlu międzynarodowego oraz pierwszych globalnych wstrząsów monetarnych. Zamiast oderwanych od rzeczywistości spekulacji, zadawali konkretne, praktyczne pytania moralne: co jest sprawiedliwe w handlu? Jakie są granice władzy państwowej? Czy cena może być ustalana siłą? Ich odpowiedzi wyprzedziły o stulecia wiele kluczowych koncepcji ekonomii klasycznej i liberalnej.
Dzisiaj ich dziedzictwo przeżywa zaskakujący renesans. I choć intuicyjnie moglibyśmy oczekiwać, że najwierniejszymi strażnikami tej tradycji będą hierarchowie Kościoła w Ameryce Łacińskiej – regionie silnie naznaczonym katolicyzmem – to w praktyce bliżej salamankańskich idei stoi Javier Milei, prezydent Argentyny.
Dobrym punktem wyjścia do porównania jest wypowiedź kardynała Fernando Chomali, arcybiskupa Santiago de Chile. W wywiadzie dla chilijskiej CNN stwierdził on niedawno: „Jest sprzeczne, by osoba deklarująca się jako katolik uchylała się od płacenia podatków. To tak, jakby katolik głosował za aborcją”. Dodał także, że nie zgadza się z tezą, iż podatki są formą kradzieży.
Kardynał Chomali, szanowany hierarcha znany z zaangażowania społecznego, w ten sposób mocno podkreślił moralny obowiązek solidarności i odpowiedzialności za dobro wspólne. Jednocześnie jego wypowiedź wyraźnie kontrastuje nie tylko z podejściem Javiera Milei, ale także z nauczaniem jednego z najwybitniejszych przedstawicieli Szkoły Salamanki – jezuity Juana de Mariana, który nadmierne i nakładane bez zgody podatki otwarcie nazywał kradzieżą (robo).
Inflacja – zjawisko monetarne
Jedną z największych intelektualnych zasług Szkoły z Salamanki było precyzyjne opisanie natury inflacji. Augustianin Martín de Azpilcueta (Doctor Navarrus) jako jeden z pierwszych w historii zauważył, że napływ ogromnych ilości srebra i złota z Ameryki powoduje systematyczny wzrost cen. Zrozumiał, że inflacja nie wynika z „chciwości kupców”, lecz z nadmiaru pieniądza w obiegu przy tej samej ilości towarów.
Javier Milei powtarza tę zasadę niemal dosłownie: „Inflacja jest zawsze i wszędzie zjawiskiem monetarnym”. Po objęciu władzy w Argentynie – kraju, który przez dekady zmagał się z hiperinflacją – wprowadził radykalne zmiany: zakończył masową emisję pieniądza, osiągnął nadwyżkę budżetową i znacząco zredukował deficyt. Efekty, choć bolesne w krótkim okresie, przyniosły spadek inflacji i stabilizację gospodarki.
Kardynał Chomali w swoich publicznych wypowiedziach rzadziej akcentuje tę monetarną przyczynę inflacji. Skupia się natomiast na godności pracy, solidarności społecznej i krytyce nadmiernego zysku. Takie podejście jest zrozumiałe w kontekście duszpasterskim – hierarchowie Kościoła na co dzień spotykają się z cierpieniem ubogich, których oszczędności niszczy inflacja. Jednak pominięcie mechanizmów monetarnych może utrudniać znalezienie skutecznych rozwiązań systemowych.
Cena, wartość i sprawiedliwość rynkowa
Kolejnym wielkim wkładem salamankańczyków była subiektywistyczna teoria wartości. Już franciszkanin Piotr Jan Olivi w XIII w. wprowadził pojęcie communis aestimatio – „wspólnej oceny rynku” – uznając, że cena rynkowa powstaje w wyniku dobrowolnej zgody uczestników wymiany. Biskup Diego de Covarrubias oraz jezuita Luis de Molina rozwinęli tę ideę, nauczając, że cena dobra nie jest określona przez obiektywny „koszt produkcji” czy „wartość pracy”, lecz przez subiektywną ocenę kupujących i sprzedających na wolnym rynku. Sprawiedliwa cena (justum pretium) powstaje zatem w wyniku dobrowolnej transakcji, bez przymusu, monopolu czy oszustwa.
Milei w pełni realizuje to podejście. Znosi kontrole cen, dereguluje gospodarkę i broni wolnej wymiany jako naturalnego prawa człowieka. W czerwcu 2025 roku, odbierając w Madrycie nagrodę Premio Escuela de Salamanca przyznaną przez hiszpański Club de los Viernes, wprost odwołał się do tej scholastycznej tradycji, podkreślając jej znaczenie dla walki z etatyzmem.
Rola państwa i suwerenność ludu
Myśliciele salamankańscy konsekwentnie bronili ograniczonej roli państwa. Jezuita Francisco Suárez, jezuita Juan de Mariana oraz dominikanin Francisco de Vitoria podkreślali, że władza pochodzi od społeczności (a nie bezpośrednio od Boga w sensie boskiego prawa królów) i powinna szanować prawa naturalne, w tym własność prywatną. Państwo nie ma prawa dowolnie konfiskować dóbr ani centralnie planować gospodarki.
Milei uczynił z tego swoje kultowe hasło: „Im więcej planuje państwo, tym mniej planuje jednostka”. W praktyce oznaczało to cięcia wydatków publicznych o około 30 proc., masową deregulację setek regulacji i minimalizację roli państwa w gospodarce.
Współczesna katolicka doktryna społeczna, którą reprezentuje m.in. kardynał Chomali, kładzie znacznie większy nacisk na „sprawiedliwość społeczną” i aktywną rolę państwa w budowaniu dobra wspólnego. Jest to zrozumiała ewolucja nauczania Kościoła w odpowiedzi na wyzwania industrializacji, ubóstwa i nierówności, choć jednocześnie w niektórych kwestiach przesuwa akcent w porównaniu z pierwotną salamankańską obroną własności prywatnej i zasady pomocniczości.
Wolny rynek jako proces odkrywania
Dla jezuity Luisa de Moliny, jezuity Leonarda Lessiusa i innych scholastyków, rynek nie był statycznym modelem, lecz dynamicznym procesem ciągłego odkrywania wartości poprzez konkurencję i wymianę. Milei łączy tę tradycję z dorobkiem szkoły austriackiej – Misesa i Hayeka – pokazując Salamankę jako jedno z historycznych źródeł myśli wolnościowej.
Chomali i wielu innych hierarchów zwraca uwagę na ryzyka „nieokiełznanego” kapitalizmu: wyzysk, konsumpcjonizm, degradację środowiska i wykluczenie społeczne. Ta krytyka jest ważna i potrzebna. Pokazuje jednak, jak bardzo dzisiejsze nauczanie społeczne Kościoła ewoluowało w kierunku większego etatyzmu w porównaniu z XVI-wieczną scholastyką.
Ironia historii
Javier Milei nie jest teologiem, nie nosi sutanny i nie cytuje scholastyków w każdym wystąpieniu. Jest pragmatycznym, czasem kontrowersyjnym politykiem, który w walce z chroniczną inflacją, niszczeniem oszczędności najbiedniejszych i nadmierną władzą państwa sięgnął po idee zaskakująco zbieżne z ekonomiczną myślą Szkoły z Salamanki. Jako pierwszy urzędujący szef państwa wprowadził je na najwyższy poziom realnej polityki – z motosierra w ręku i nagrodą Escuela de Salamanca na półce.
Tymczasem wielu biskupów Ameryki Łacińskiej, w tym kardynał Chomali, reprezentuje dominującą dziś linię Kościoła, która kładzie większy nacisk na redystrybucję, interwencję państwa i moralną krytykę rynku. W tym sensie oryginalna tradycja salamankańska znajduje dziś żywsze odbicie w Casa Rosada niż w niektórych pałacach arcybiskupich.
Historia lubi ironie. Idee zrodzone w katolickiej Hiszpanii XVI wieku, w czasach największej potęgi imperium habsburskiego, przeżywają renesans w rękach laickiego prezydenta Argentyny – kraju, który przez dekady był laboratorium etatyzmu i populizmu. To ciekawa lekcja pokory dla wszystkich stron sporu. Pokazuje, że wielkie idee ekonomiczne i moralne mogą odżywać w najmniej oczekiwanych miejscach – pod warunkiem że ktoś ma odwagę wprowadzić je w życie.
Szkoła z Salamanki nie jest reliktem przeszłości. Jest żywą, choć czasem zapomnianą receptą na bolączki współczesnej Ameryki Łacińskiej – chroniczną inflację, niszczenie oszczędności i nadmierną władzę państwa.
