Na Kubie doszło do trzeciej poważnej awarii zasilania w przeciągu niecałych dziesięciu dni. Z odcięciem „bratnich” dostaw ropy z Wenezueli, komunistyczny reżim w Hawanie ma coraz większe problemy.
We wtorek, 14 lipca na Kubie doszło do kolejnej całkowitej przerwy w dostawie prądu. To już trzecia w ciągu niecałych dziesięciu dni przerwa na wyspie objętej blokadą ropy naftowej przez USA.
Państwowa firma energetyczna (UNE) poinformowała, że „o godzinie 11:05 doszło do całkowitego odłączenia krajowej sieci elektroenergetycznej”, co pozbawiło 9,6 mln mieszkańców kraju dostępu do prądu.
Była to to trzecia tak rozległa awaria prądu od początku lipca i piąta od początku roku. Okresowe braki prądu na części terytorium są tu zjawiskiem powszechnym. Ostatnie dwie duuże awarie miały miejsce w zeszłym tygodniu. Za każdym razem państwowa firma potrzebowała ponad 24 godzin, aby przywrócić zasilanie na wyspie.
Od końca 2024 roku kubańska sieć energetyczna regularnie doświadczała ogólnych lub częściowych przerw w dostawie prądu z powodu starzejącej się infrastruktury i niedoborów paliwa. Sytuacja pogorszyła się jednak, odkąd Waszyngton zablokował dostawy paliwa dna Kubę, a były prezydent Wenezueli Nicolas Maduro, sojusznik rządu kubańskiego, trafił do amerykańskiego aresztu.
Wygląda na to, że system na Kubie upadnie, bo wszak jeszcze Lenin pouczał, że komunizm to „elektryfikacja kraju”…
🚨 Mientras La Habana volvió a culpar a las sanciones por la crisis del país ante congresistas estadounidenses, evitó asumir la responsabilidad del régimen por décadas de mala gestión, represión y control absoluto de la economía.
La visita tampoco incluyó reuniones con… pic.twitter.com/tNT2j2ZiKb
— FNCA (@vozdelafnca) July 15, 2026
Źródło: AFP
