Strona głównaWiadomościPolskaChaos wojskowy i powrót poboru. Armia i obrona cywilna chcą brać te...

Chaos wojskowy i powrót poboru. Armia i obrona cywilna chcą brać te same osoby do siebie. W razie wojny urzędnicy nie będą mobilizowani

-

- Reklama -

„To już nie kwestią czy, ale kiedy – mówią oficerowie Wojska Polskiego o odwieszeniu poboru. Dlatego kluczowe jest ustalenie, kto pójdzie do wojska, kto zasili obronę cywilną, a także instytucje ważne dla funkcjonowania państwa” – czytamy w środę w „Rzeczpospolitej”.

Zdaniem wojskowych, w razie wojny rezerwiści stanowią aż czterech na sześciu żołnierzy. Nasz kraj dysponuje obecnie 216 tys. żołnierzy, co przy systemie opartym na ochotnikach jest liczbą niewystarczającą w razie rosyjskiej agresji.

- Reklama -

„Choć dokładne dane mobilizacyjne pozostają niejawne, w bazach wojskowych mogą figurować nazwiska kilku milionów Polaków, a rocznie na ćwiczenia wzywa się ich ok. 40 tys.” – podkreśla dziennik.

W przypadku „stanu W” kluczowe staje się utrzymanie ciągłości działania infrastruktury krytycznej, urzędów, szpitali czy zakładów zbrojeniowych, co wymaga wyłączenia ich pracowników z poboru.

Jak czytamy w „Rz”, obecnie dochodzi jednak do bezpośredniej konkurencji o ludzi pomiędzy wojskiem a obroną cywilną, co widać chociażby po strażakach OSP służących równocześnie w WOT. Powszechnie nie uwzględnia się też kompetencji poborowych – trafiają do przypadkowych jednostek, w których ich unikalne umiejętności są niewykorzystane.

Ustawy o obronie ojczyzny oraz o ochronie ludności wzajemnie się „nie widzą”, przez co MON i MSWiA rywalizują o te same osoby. Gen. Mirosław Bryś z BBN wskazuje na brak wspólnej ewidencji kompetencji i proponuje utworzenie jednolitej bazy rezerw osobowych państwa.

Obecne bazy wojskowe są tajne i nie zawierają wielu aktualnych danych, jak choćby adresów czy informacji o zdrowiu obywateli. Pewną nadzieję na poprawę sytuacji przynosi majowa nowelizacja ustawy o ochronie ludności, regulująca tworzenie korpusu obrony cywilnej i wymagająca współpracy resortów.

„Pierwotnie zakładano, że ewidencja ruszy na początku br. Ma się to jednak stać dopiero pod koniec przyszłego” – czytamy w „Rz”.

Najnowsze