Prezes partii KORWiN w rozmowie z Żurnalistą ocenił prawą część polskiej sceny politycznej. Z ust Janusza Korwin-Mikkego padły mocne słowa pod adresem wicemarszałka Sejmu Krzysztofa Bosaka.
– Jak Pan patrzy na Bosaka, Mentzena i Brauna – który z nich ma naprawdę ideę, a który ma tylko biznesplan na prawicę? – pytał w swoim podcaście Żurnalista.
– Bosak ma ideję, ale nie całkiem zgodną z tym, co mówię. Mentzen ma ideję, tylko ją zdradził niestety – ocenił Korwin-Mikke.
– Czyli nie ma. Jeżeli zdradził, to nie ma… – wtrącił prowadzący.
– Dlaczego? Jak by jej nie miał, to nie mógłby jej zdradzić – wskazał nestor polskiej prawicy wolnościowej.
– Miał. Pewno ma, tylko uznał, że nie jest dobrze o tym mówić, nie potrzeba o tym mówić, to bardzo niedobra rzecz. A kol. Braun naprawdę ma dobre poglądy, z tym, że on niekoniecznie je wrzeszczy publicznie, bo wie, że poglądy takie jak Korwin-Mikke, to mogą mu raczej zabrać głosów niż dodać jeszcze. Ale on ma ideję prawicową, to co tam głosi, przecież to robi pod publiczkę – dodał.
– Bosak czy Mentzen – kogo bardziej Pan szanuje? – zapytał w dalszej części prowadzący.
– Bosak nie zmienił poglądów, ale poglądy to lepsze ma, nawet w tej chwili, Mentzen – odparł Korwin-Mikke.
Prezes partii KORWiN przypomniał również, w jaki sposób doszło do usunięcia go z Konfederacji. – To było bardzo starannie zaplanowane (…). To się zaczęło po tym, jak Jarosław Kaczyński dwu- czy trzykrotnie powtórzył, że on może zawrzeć koalicję z Konfederacją, byle bez Korwina-Mikke i Brauna. I od tej pory Konfederacja – znaczy Bosak i Mentzen – zaczęli główkować, jak się pozbyć Korwina-Mikke i Brauna – mówił.
– Ze mną wyszło to w ten sposób – było postanowione już na jesieni, o czym nie wiedziałem, dopiero potem mi powiedzieli ludzie (…). Zaczęło się już w styczniu. Intryga polegała na tym, że nalegano na to, żebym wziął udział w takim seminarium tzw. Patriarchatu i tam się pojawił facet, który powiedział m.in. że kobieta to jest tak jak dobytek domowy, tylko o statusie wyższym niż pies. I jak to nagrywano, cały czas kamera była na mnie – nie reagowałem w ogóle na takie rzeczy. Potem wyszło, że to wszystko ja powiedziałem – przypomniał.
– Potem, kiedy chciałem do sądu pozwać ludzi, to ówczesny szef sztabu p. Tumanowicz mi zabronił. Ja jestem człowiekiem, który się słucha szefa sztabu, jestem zdyscyplinowanym człowiekiem i zrobiłem duży błąd – i nie pozwałem ich do sądu – ocenił Korwin-Mikke.
– To również było zgrane z innymi (…) posunięciami wewnątrz, atakami na mnie przygotowanymi już z góry – dodał.
– Powiedział Pan, że był ten temat, że bez Brauna i bez Korwina będzie koalicja z PiS-em. To znaczy, że Sławomir Mentzen uprawiał teatr, kłócąc się z Jarosławem Kaczyńskim, wiedząc, co się wydarzy w przyszłości? – pytał Żurnalista.
– Teraz w tej chwili, nie wiem czy Pan zauważył, że istnieje od strony Jarosława Kaczyńskiego inna śpiewka: Konfederacja tak, ale bez Mentzena. Już pozbyto się takiego radykała, jak Korwin-Mikke, jak Braun. Teraz już Mentzen jest radykałem, zostanie już tylko Bosak – wskazał Korwin-Mikke.
– Bosak im pasuje do linii partyjnej – ocenił prowadzący.
– Bosak im pasuje, tak – przytaknął polityk.
– Też Pan chyba to wie, że w środku serca Bosak jest PiS-owcem – powiedział Żurnalista.
– Przecież mówiłem, że Bosak nie jest narodowcem, jest państwowcem, czyli PiS-owcem – skwitował Korwin-Mikke.
Odnosząc się do poczynań Mentzena jako prezesa wcześniej partii KORWiN, a obecnie Nowej Nadziei, Korwin-Mikke ocenił, że „kol. Mentzen dokonał strasznej rzeczy”. – Zniszczył to, co ja robiłem przez 40 lat, mianowicie w dyskusji z p. Ryszardem Petru, przed wyborami – po czym Konfederacja strasznie straciła, po tej dyskusji, strasznie dużo słupków poparcia – on np. powiedział, że te wszystkie postulaty o likwidacji podatku dochodowego, to tylko teatr, nikt tego nigdy nie traktował poważnie – powiedział.
– Czyli wszystko to, o co ja walczyłem całe życie, on spuścił do rynsztoka – skwitował.
