Państwo polskie kolejny raz postanowiło „poprawiać” rodzinom wakacje, tym razem na koloniach i obozach. W pakiecie są m.in. zakaz nocnych kąpieli, większe obowiązki wychowawców i nowy wzór karty kwalifikacyjnej uczestnika wypoczynku.
Nowe przepisy obowiązują od 6 czerwca. Rząd wprowadza je pod pretekstem zwiększenia mitycznego „bezpieczeństwa”.
Z wolnościowego punktu widzenia trudno nie zauważyć, że z każdym takim ruchem państwo coraz śmielej wchodzi w obszar, który powinien należeć przede wszystkim do rodziców i organizatorów.
Wakacje pod nadzorem
Największą zmianą jest całkowity zakaz organizowania nocnych kąpieli podczas kolonii i obozów. Kierownik wypoczynku ma dopilnować, by uczestnicy korzystali z kąpieliska wyłącznie w godzinach jego funkcjonowania określonych w regulaminie, a jeśli takich godzin nie ma, jedynie w porze dziennej.
Nowe zasady obejmują również sam proces przygotowywania przyszłej kadry do pracy z dziećmi. Zajęcia teoretyczne mogą się odbywać w formie zdalnej, ale część praktyczna musi odbywać się w trybie stacjonarnym.
Wprowadzono także nowy wzór karty kwalifikacyjnej uczestnika wypoczynku. Zmodyfikowany formularz wymaga podania znacznie bardziej szczegółowych informacji o aktualnym stanie zdrowia dziecka. W nowej karcie rodzice będą musieli obowiązkowo podać informacje dotyczące m.in. ewentualnych alergii (w tym na podawane leki, określone pokarmy, pyłki czy jad owadów), potrzeby stosowania specjalistycznej diety, skłonności do choroby lokomocyjnej, wykazu na stałe przyjmowanych leków czy istniejących chorób przewlekłych.
Wychowanie przez urzędników
To rodzice, a nie państwowi urzędnicy, powinni decydować o wakacjach swoich dzieci. Rolą organizatorów jest z kolei zapewnienie realnego bezpieczeństwa na miejscu, a nie odhaczanie rosnącej listy centralnych wymogów. Nikt przy zdrowych zmysłach nie bagatelizuje ochrony najmłodszych, ale każda nowa ustawa powinna przejść brutalną weryfikację: czy faktycznie chroni nasze dzieci, czy daje władzy jedynie kolejny pretekst do mikrozarządzania cudzym życiem?
W przypadku kolonii państwo znów odpaliło tryb ślepego zakazywania. Urzędnikom jest z tym bardzo wygodnie, ale dla obywateli to jasny sygnał – dziś nawet letni wypoczynek dziecka musi mieć pieczątkę z ministerstwa.
