W Niemczech rośnie przemoc na dworcach. Na podium znalazły się Lipsk, Dortmund i Berlin. Tylko AfD zwraca uwagę na główne źródło problemu, tj. masową migrację i pobłażliwość dla obcokrajowców. Pozostałe ugrupowania dyskutują nad monitoringiem i obecnością policji.
„Dworce kolejowe w Niemczech stają się ogniskami przemocy. Policja odnotowała w 2025 r. ponad 27,8 tys. przestępstw z użyciem przemocy. W porównaniu do ich udziału w populacji cudzoziemcy są sprawcami 6 razy częściej przy przestępstwach z nożem (980) i 8 razy częściej przy przestępstwach na tle seksualnym (2200)” – napisał Adam Gwiazda na X, udostępniając artykuły na ten temat.
🇩🇪 Dworce kolejowe w Niemczech stają się ogniskami przemocy. Policja odnotowała w 2025 r. ponad 27,8 tys. przestępstw z użyciem przemocy. W porównaniu do ich udziału w populacji cudzoziemcy są sprawcami 6 razy częściej przy przestępstwach z nożem (980) i 8 razy częściej przy… pic.twitter.com/gyDPtjRFkj
— Adam Gwiazda (@delestoile) May 31, 2026
Portal welt.de podał dane policji federalnej, według której 27,8 tys. przestępstw to „brutalne przestępstwa”. Na niechlubnym czele statystyk stoją miasta Lipsk i Dortmund.
W ten weekend policja federalna zwiększyła swoją obecność na ponad 10 głównych dworcach kolejowych.
Najgorzej w statystykach prezentuje się Lipsk. W ubiegłym roku na głównym dworcu w tym mieście miały miejsce 859 brutalne przestępstwa. To ponad dwa przestępstwa na dobę.
W Dortmundzie było niewiele lepiej – 745. Trzecie miejsce zajął Berlin, gdzie miały miejsce 654 przestępstwa w ciągu roku.
„Tylko w 2025 roku odnotowano ponad 980 przestępstw z użyciem noża i ponad 2,2 tys. przestępstw seksualnych. 5660 aktów przemocy skierowano przeciwko funkcjonariuszom Policji Federalnej” – zaznaczyła redakcja.
Ponadto zwrócono uwagę na fakt, że znacznie częściej sprawcami byli imigranci. Zamiast się na tym skupić, liderzy mainstreamowych niemieckich partii dyskutują o konieczności zwiększenia liczby policjantów na dworcach i rozbudowy monitoringu oraz wdrożenie systemu rozpoznawania twarzy.
Tylko Martin Hess z AfD słusznie kładzie winę na politykę migracyjną państwa i wzywa do surowszych kar oraz konsekwentnych deportacji i do tego wzmocnienia obecności policji na dworcach.
