Strona głównaWiadomościPolskaUkrainiec wjechał sportowym autem pod Morskie Oko. Teraz zabrał głos

Ukrainiec wjechał sportowym autem pod Morskie Oko. Teraz zabrał głos

-

- Reklama -

Ukrainiec, który wjechał pod Morskie Oko sportowym samochodem i chwalił się tym w mediach społecznościowych teraz próbuje przepraszać, gdyż grozi mu zakaz wjazdu do Strefy Schengen. Jak przekonuje, nie wjechał celowo na teren objęty zakazem ruchu, tylko przez pomyłkę.

Ukrainiec Andrij Gawryliw pojechał nad Morskie Oko przez ośmiokilometrowy odcinek drogi objętej zakazem ruchu w Tatrzańskim Parku Narodowym. W mediach społecznościowych chwalił się zdjęciem, na którym stoi obok swojego sportowego auta nad samym jeziorem. Dostał za to 100 zł mandatu.

Potem jednak w wyniku skandalu interweniował premier. Ukraińskiemu influencerowi grożą teraz poważniejsze konsekwencje. Więcej na ten temat przeczytacie w artykule poniżej.

Skandal w Tatrach. Ukrainiec wjechał samochodem pod Morskie Oko i pochwalił się tym w sieci. Tusk osobiście interweniuje [FOTO]

Tymczasem sam Ukraniec zabrał głos w sprawie kary, która mu grozi, tj. zakazu wjazdu do Polski i krajów Strefy Schengen przez pięć lat. Już nie chwalił się wjazdem luksusowym autem na Morskie Oko, ale przepraszał.

– Biorę za to odpowiedzialność, to moja wina. Jestem człowiekiem, mogę popełniać błędy. Przepraszam tych, których uraziłem – powiedział Ukrainiec na nagraniu.

– Wyznaczyłem trasę do Morskiego Oka, jechałem według nawigacji i ona doprowadziła mnie na miejsce. Potem się okazało, że przy wjeździe na teren rezerwatu był szlaban, gdzie powinienem zatrzymać mój przejazd, ale go nie zauważyłem, ponieważ był podniesiony – twierdził.

Następnie ocenił sobie, że kara zakazu wjazdu do Strefy Schengen przez pięć lat byłaby jego zdaniem nieadekwatna do jego czynu. Twierdził bowiem, że choć złamał prawo, to nie zrobił tego celowo, tylko w wyniku błędu.

Najnowsze