Strona głównaWiadomościPolskaKinga Gajewska znów na ustach całej Polski. Za tę kasę można by...

Kinga Gajewska znów na ustach całej Polski. Za tę kasę można by nakarmić cały DPS!

-

- Reklama -

Poseł Koalicji Obywatelskiej Kinga Gajewska znów jest na ustach całej Polski. Tym razem nie za worek ziemniaków przytargany seniorom, lecz za stronę internetową. Prostą, skromną, która kosztowała, jak na warunki rynkowe, ogromne pieniądze. Oczywiście poseł nie płaciła z własnej kieszeni, lecz z kieszeni podatnika.

Jak ujawniono w mediach społecznościowych, poseł wydała z publicznych środków 20 048,97 zł na swoją witrynę pod adresem kingagajewska.pl. Strona prezentuje nieskomplikowany układ: zdjęcie poseł, kilka zakładek, informacje o biurach poselskich i galeria.

Specjaliści od tworzenia stron internetowych szybko zwrócili uwagę, że tego rodzaju serwis – bez zaawansowanych funkcjonalności, sklepów, integracji z bazami danych czy dedykowanych aplikacji – wyceniany jest na rynku na maksymalnie kilka tysięcy złotych, a znajdą się i tacy, którzy coś podobnego zrobią za „tysiaka”.

Wydana z publicznych pieniędzy przez poseł Gajewską kwota 20 tys. zł wywołała więc lawinę komentarzy i pytanie, które samo ciśnie się na usta: czy za projekt przypadkiem nie zabrał się „znajomy królika”, by dać zarobić swoim, skoro i tak płaci podatnik.

To nie pierwszy raz, gdy poseł Gajewska jest na ustach całej Polski niekoniecznie z powodu, dla którego politycy teoretycznie idą do Sejmu. Można rzec, że Kinga Gajewska jest już postacią wyjątkowo dobrze zakorzenioną w zbiorowej pamięci Polaków.

Najsłynniejsza „wpadka” miała miejsce tuż przed drugą turą wyborów prezydenckich w maju 2025 roku. Poseł odwiedziła Dom Pomocy Społecznej w Nowym Dworze Mazowieckim, gdzie przekazała pensjonariuszom worki z ziemniakami i uznała, że warto się tym pochwalić w mediach społecznościowych. Na zdjęciu, które szybko obiegło internet, uchachana poseł w koszulce kampanijnej Rafała Trzaskowskiego pozowała z kciukiem uniesionym w górę obok schorowanego, starszego mężczyzny dzierżącego torbę z kartoflami.

Gajewska jest żoną posła PO i wiceministra sprawiedliwości Arkadiusza Myrchy. W październiku 2024 roku ujawniono, że oboje pobierają z Kancelarii Sejmu łącznie 7 750 zł miesięcznie ryczałtu na wynajem mieszkania w Warszawie. Tego samego mieszkania. Każde z nich dostaje oddzielną zapomogę, co jest co prawda zgodne z przepisami, ale trudno oprzeć się wrażeniu, że przepisy te zostały skrojone z wyjątkową hojnością wobec parlamentarnych małżeństw. Tajemnicą poliszynela jest, że w rzeczywistości Gajewska i Myrcha mieszkają w podwarszawskich Błoniach.

Do tego dochodzą kontrowersje wokół kilometrówek. Według danych opublikowanych w maju 2026 roku, Gajewska rozliczyła za przejazdy samochodem ponad 43 596 zł, a do tego blisko 3 tys. zł za taksówki. Razem z mężem małżeństwo wyjeździło łącznie kwotę odpowiadającą przejechaniu dystansu dłuższego niż równik Ziemi.

Na tym tle prosta strona za 20 tysięcy złotych idealnie wpisuje się w dotychczasowy portret poseł Gajewskiej.

Najnowsze