Śmierć posła Łukasza Litewki wstrząsnęła całą Polską. Teraz prokuratura prowadzi kolejne śledztwo – równolegle do tego w sprawie wypadku, w którym polityk stracił życie. Chodzi o groźby wysuwane wobec parlamentarzysty.
Informację o równolegle prowadzonym śledztwie potwierdziła Prokuratura Okręgowa w Sosnowcu. – To jest odrębne postępowanie dotyczące gróźb kierowanych pod adresem pana posła. Zostało wszczęte 7 maja w Prokuraturze Rejonowej Sosnowiec-Północ – przekazał prok. Bartosz Kilian.
Śledczy badają przede wszystkim aktywność w Internecie – analizowane są wpisy, zamieszczone w sieci jeszcze przed tragiczną śmiercią posła. – Badamy okres poprzedzający zdarzenie. Chodzi o różnego rodzaju treści, które mogły stanowić groźby – wskazał prok. Kilian.
Sygnały o takim wątku miały docierać do śledczych z parlamentu – w tym od samych polityków. Według dotychczasowych ustaleń na razie nikt nie został zatrzymany. Sprawa jest na wstępnym etapie. Jednocześnie prokuratura podkreśla, że aktualnie nie ma żadnych dowodów na powiązanie gróźb z wypadkiem, w którym zginął poseł Litewka.
– To są odrębne postępowania. Gdyby pojawiły się okoliczności wskazujące na związek, oczywiście zareagujemy. Na ten moment nie łączymy tych wydarzeń – przekazała prokuratura.
Przypomnijmy, że do wypadku, w którym zginął poseł Łukasz Litewka, doszło 23 kwietnia na ul. Kazimierzowskiej w Dąbrowie Górniczej. Kierujący Mitsubishi 57-latek zderzył się z jadącym prawidłowo na rowerze posłem Litewką.
Ustalono, że polityk w momencie wypadku prowadził rozmowę telefoniczną, która rozpoczęła się o godz. 13.00. Śledczy dotarli do osoby, która rozmawiała z Litewką podczas feralnej przejażdżki. Jej zeznania są kluczowe dla odtworzenia ostatnich chwil życia posła. Wiadomo, że jego głos zamilkł dokładnie o godz. 13.14. Wskazuje to na precyzyjny moment zdarzenia.
– Z relacji świadka nie wynika, żeby słyszał jakikolwiek trzask czy huk, który pozwalałby zorientować się, co się wydarzyło – przekazał rzecznik sosnowieckiej prokuratury.
– Ten świadek nie był świadomy, co się stało. Tym większym zaskoczeniem była późniejsza wiadomość, że doszło do wypadku i że poseł zginął – dodał prok. Kilian.
Tak wyglądały ostatnie chwile Litewki. Ustalono, co robił w momencie wypadku
Po trzech minutach, o godz. 13.17, służby ratunkowe otrzymały zgłoszenie dotyczące wypadku. Dokonał tego postronny kierowca z telefonu 57-latka kierującego Mitsubishi. Mężczyzna miał bowiem znajdować się w tak głębokim szoku, że nie był w stanie samodzielnie wezwać pomocy.
