Barbara Nowacka z Tomaszem Terlikowskim bronili tzw. edukacji zdrowotnej. Jak przekonywała minister, katolikom nie podoba się uczenie o higienie. O tym, co było początkową podstawą kontrowersyjnego i niepotrzebnego przedmiotu, nie wspomniała.
– Wyrazili [biskupi – red. nczas] swoje wątpliwości dotyczące edukacji zdrowotnej. Sprawiało to wrażenie spotkania transakcyjnego. Mówili: Odpuścimy awanturę wokół edukacji zdrowotnej, ale prosimy wolniej robić zmiany dotyczące religii. Rząd nie prowadzi tego typu transakcji. Jedna lekcja religii jest, przyjęła się i nie ma żadnej burzy. Kościół w ramach drobnej zemsty urządził awanturę wokół edukacji zdrowotnej – przekonywała Barbara Nowacka.
Wówczas wtrącił się prowadzący Tomasz Terlikowski. Jak przekonywał niegdyś promowany na katolickiego publicysta, „wtedy Kościół wygrał, bo nie ma modułu edukacji seksualnej”.
– Nie, nie, nie, jak widać, mówię o merytorycznej rozmowie, w ogóle nie znają podstawy programowej. Ona w tej chwili powstaje, jest tworzona przez ekspertów – odpowiedziała Nowacka.
– Natomiast już się wypowiadają, że to jest sprzeczne z wartościami rodziny. Chciałabym zapytać, jakim w ogóle prawem ktoś mówi, że zdrowie psychiczne czy higiena jest niezgodna z tradycyjnymi wartościami Polski? Ja jestem Polką – przekonywała.
🟡🔵#RozmowaRMF!
💬 Kościół w ramach drobnej zemsty urządził awanturę wokół edukacji zdrowotnej (…) Jakim prawem ktoś mówi, że zdrowie psychiczne czy higiena są niezgodne z tradycyjnymi wartościami Polski? – @barbaraanowacka @MEN_GOVPL@RMF24pl @Radio_RMF24 @tterlikowski pic.twitter.com/9GvkVWkheS
— RozmowaRMF (@Rozmowa_RMF) April 20, 2026
Warto podkreślić przy tej wypowiedzi, że twierdzenie, iż rząd „nie prowadzi tego typu transakcji” w kontekście umawiania się, co będzie przyjęte lub nie, brzmi śmiesznie. Na takich ustaleniach przecież opiera się m.in. tworzenie koalicji po wyborach. A przynajmniej w teorii.
Po drugie, po tym, jak forsowano wcześniej ten przedmiot, wiadomo było od początku, że będzie w nim tzw. edukacja seksualna, która de facto jest demoralizacją i indoktrynacją, a nie żadną „edukacją. Próba przykrywania tego faktu zajęciami o higienie zadziała chyba tylko na najgłupszego odbiorcę.
A swoją drogą, czy higiena nie jest czymś, co po prostu powinno wynieść się z domu?

