Janusz Korwin-Mikke stwierdził, że powstanie Wielkiego Izraela nie byłoby dla Polski zagrożeniem. Wskazał też, że wojna na Bliskim Wschodzie nie jest naszą wojną.
W rozmowie z Julią Gubalską na antenie wRealu24 Janusz Korwin-Mikke odniósł się m.in. do wpisu Grzegorza Brauna na temat wojny na Bliskim Wschodzie.
„Teheran – Warszawa, wspólna sprawa” – pisał w czerwcu 2025 r. lider Konfederacji Korony Polskiej.
„Moje stanowisko wobec napaści na Iran nie zmienia się👇 Doktryna absolutnego prymatu roszczeń i uroszczeń «Wielkiego Izraela», jeśli ostatecznie zatryumfuje na Bliskim Wschodzie, będzie tym łatwiej i tym bardziej bezwzględnie egzekwowana również wobec nas w Europie Środkowej” – stwierdził po izraelsko-amerykańskim ataku na Iran, 28 lutego 2026 r.
Moje stanowisko wobec napaści na Iran nie zmienia się👇 Doktryna absolutnego prymatu roszczeń i uroszczeń „Wielkiego Izraela”, jeśli ostatecznie zatryumfuje na Bliskim Wschodzie, będzie tym łatwiej i tym bardziej bezwzględnie egzekwowana również wobec nas w Europie Środkowej. https://t.co/05w7qhBaZt
— Grzegorz Braun (@GrzegorzBraun_) February 28, 2026
– Nie mam najmniejszego powodu, żeby sympatyzować z roszczeniami Wielkiego Izraela. Natomiast powtarzam, to nie jest jednak nasza wojna i nawet gdybyśmy chcieli, to nie mamy jak się w nią wmieszać. Po prostu siedzimy i obserwujemy – powiedział, odnosząc się do wpisu lidera Konfederacji Korony Polskiej, Janusz Korwin-Mikke.
Jeden z widzów stwierdził: „To jest nasza wojna. Już dziś Żydzi zarzucają nam holokaust i przyjdą do nas wyrównać rachunki. To nie jest tak, jak Pan mówi”.
– Nie powinniśmy się angażować ani w konflikt na Ukrainie ani w konflikt w Iranie. Natomiast powtarzam, nie przeszkadza to ludziom mieć sympatie. Niestety Izrael zrobił sobie wrogów na całym świecie przez to, jak traktował ludzi na Zachodnim Brzegu Jordanu, jak traktował ludzi w Gazie, tym samym zrobił sobie wroga również w Iranie. I teraz nie wiem, czy da się jakoś, bez większego bicia, ten problem rozwiązać – ocenił Korwin-Mikke.
– JE Donald Trump chce dostać Pokojową Nagrodę Nobla, no to niech, zamiast popierać Izrael, zrobi pokój między Izraelem a Iranem, proszę bardzo, to będzie bardzo wielkie zadanie. Jeżeli to zrobi, to wtedy myślę, że naprawdę przekona naszego marszałka Sejmu, żeby poparł jego kandydaturę do Pokojowej Nagrody Nobla – jeżeli przekona Izrael i Iran do zawarcia pokoju na jakichś rozsądnych warunkach – mówił.
– Czyli rozumiem, że Izrael nie powinien tutaj już się ekspandować dalej na wschód, a Iran powinien przestać gadać o zniszczeniu Izraela, jako głównym celu – dodał.
– Prezydent USA jest po jednej stronie, atakują razem, więc wątpię, żeby się JE Donaldowi Trumpowi udało załagodzić ten konflikt – wskazał.
– Natomiast powtarzam jeszcze raz, temu Panu, który mówił, że to jest nasza wojna: nie, to na szczęście nie jest nasza wojna, natomiast jest to wojna, której konsekwencje mogą dotyczyć nas. Oczywiście, że mogą, ale to daleko od nas jednak – ocenił Korwin-Mikke.
– Nawet jakby powstał Wielki Izrael, to też nie jest dla nas żadnym zagrożeniem. To jest zagrożenie dla Iranu, dla Pakistanu może nawet. Natomiast dla nas Wielki Izrael nie jest zagrożeniem – skwitował.
Korwin-Mikke kontynuował tę myśl we wpisie na portalu X. „Niektórzy zdziwili się moją wypowiedzią wRealu24. Powtarzam: gdyby nawet doszło (co jest absurdem) do powstania Wielkiego Izraela, to też w niczym nie zmieniłoby sytuacji Polski. A nawet polepszyło. Żydzi zajęliby się czymś innym, niż nami. Mieliby pełne ręce roboty…” – stwierdził.
Niektórzy zdziwili się moją wypowiedzią wRealu24. Powtarzam: gdyby nawet doszło (co jest absurdem) do powstania Wielkiego Izraela, to też w niczym nie zmieniłoby sytuacji Polski.
A nawet polepszyło. Żydzi zajęliby się czymś innym, niż nami. Mieliby pełne ręce roboty… pic.twitter.com/AcW5AHLSC3— Janusz Korwin-Mikke (@JkmMikke) March 2, 2026


