Policjanci z Wejherowa zatrzymali 41-letniego kierowcę wykonującego odpłatny przewóz osób. Mężczyzna miał w organizmie blisko 3 promile alkoholu, przekroczył prędkość, zignorował policyjne sygnały, a w aucie wiózł dwójkę niczego nieświadomych pasażerów.
Wszystko zaczęło się na ulicy Gdańskiej w Wejherowie. Funkcjonariusze lokalnej drogówki prowadzili rutynowe pomiary prędkości. W pewnym momencie ich radar namierzył zbliżającą się skodę, której kierowca jechał 71 km/h w miejscu, gdzie obowiązywało ograniczenie do „pięćdziesiątki”.
Funkcjonariusze zwietrzyli okazję do wystawienia mandatu. Wydali kierowcy sygnał do zatrzymania pojazdu, jednak ten zignorował polecenie i gnał przed siebie. Zatrzymał się dopiero po przejechaniu około kilometra, gdy policjanci siedzieli mu na „ogonie” i błyskali kogutem. Być może, jako że był trochę „zamroczony”, wcześniej nie zauważył policjantów.
Badanie alkomatem wykazało u niego 1,46 mg/l w wydychanym powietrzu, co w przeliczeniu daje niemal 3 promile alkoholu w organizmie. Kierowca nie podróżował sam. Świadczył usługi transportowe w ramach popularnej aplikacji przewozowej, a na tylnej kanapie jego samochodu znajdowało się dwoje pasażerów. Z policyjnych ustaleń wynika ponadto, że w takim stanie kierowca pracował i woził ludzi po mieście już od kilku godzin.
Mężczyźnie zatrzymano prawo jazdy, a sprawa znajdzie swój finał na sali rozpraw. Grozi mu do 3 lat pozbawienia wolności, bezwzględny sądowy zakaz prowadzenia pojazdów oraz bardzo wysokie kary finansowe, a konfiskatą samochodu włącznie.

