Strona głównaMagazynCoraz gorsza sytuacja Polaków. Kolejna próba zniszczenia polskiej mniejszości

Coraz gorsza sytuacja Polaków. Kolejna próba zniszczenia polskiej mniejszości

-

- Reklama -

Sytuacja Polaków na Litwie i atmosfera wokół ich największych organizacji staje się coraz gorsza. Władze litewskie po raz kolejny sondują możliwość stłamszenia mniejszości polskiej na Wileńszczyźnie. Obcięcie dofinansowania przez polski Senat dla największej polskiej organizacji będącej solą w oku litewskich nacjonalistów, czyli Związku Polaków Na Litwie, zinterpretowano na Wilnie jako sygnał, że Warszawa nie będzie reagować na „dokręcanie” śruby mniejszości. Działania władz litewskich są konsekwentne i świadczą, że nie zamierzają rezygnować ze swojego strategicznego celu, jakim jest zniszczenie mniejszości polskiej. Za nic mają układy międzypaństwowe, jak i prawo unijne i międzynarodowe.

Ambasada RP w Wilnie zareagowała, ale dopiero wtedy, gdy przedstawiciele władz litewskich zaczęli przebąkiwać o konieczności likwidacji polskiego „getta”. Grzegorz Poznański, chargé d’affaires Rzeczypospolitej na Litwie, wystosował list otwarty do ministra kultury Litwy Sarunasa Birutisa. Wyraził w nim zaniepokojenie całą sytuacją. Sprawa w ocenie polskiej ambasady musiała zajść bardzo daleko, skoro złożyła ona protest poprzez swojego przedstawiciela. W liście Grzegorza Poznańskiego czytamy m.in. „odnotowałem w ostatnich dniach, w środkach masowego przekazu Litwy liczne dyskusje i wypowiedzi części komentatorów, w tym niestety także urzędników państwowych, wypowiadających krzywdzące i niesprawiedliwe słowa, obraźliwe dla obywateli Republiki Litewskiej narodowości polskiej. Przykładem tego była m.in. wypowiedź p. Audriusa Valotki, Przewodniczącego Państwowej Inspekcji Językowej, w rozmowie przeprowadzonej 11 lipca br. w audycji »Alfa taskas« na kanale Alfa TV w serwisie YouTube. Uważam za niedopuszczalne nawoływanie przez pana A. Valotkę do likwidacji szkół publicznych, prowadzących nauczanie w ojczystym języku polskiej mniejszości narodowej na Litwie i szerzenia kłamstw o rzekomych »solecznickich gettach, czy gettach językowych«”.

Pan Andrius Valotka to znany litewski szowinista, który – rzecz jasna – nie działa z własnej inicjatywy i na własny rachunek.

Jak daleko mogą się posunąć?

Przy pomocy tego osobnika litewskie władze regularnie sprawdzają, jak daleko w niszczeniu mniejszości polskiej mogą się posunąć. Wielokrotnie dokonywał on różnych wyskoków i włos mu za to z głowy nie spadł. Bez trudu wygrywał kolejne konkursy na stanowisko szefa Państwowej Inspekcji Językowej na kolejne pięcioletnie kadencje. Atakował mniejszość polską od bardzo dawna. Z jego działań wynika, że władze litewskie chcą traktować mniejszość polską na Litwie jako prorosyjską piątą kolumnę, której funkcjonowanie trzeba jak najszybciej zlikwidować. Zażądał usunięcia tablic z polskimi napisami, porównując te tablice z rosyjskimi tablicami w Donbasie. Z porównania tego wynika, że sądzi on, że władze uważają Polaków mieszkających na Wileńszczyźnie za okupantów, których trzeba usunąć albo zmusić do zintegrowania z litewską społecznością poprzez przyjęcie litewskiego języka i litewskiej kultury. Ci, którzy nie chcą tego uczynić, niech idą precz. Bez nieoficjalnej aprobaty czynników rządowych Valotka nie odważyłby się głosić takich poglądów. Sam doskonale wie, że Traktat między Rzeczpospolitą Polską a Republiką Litewską o Przyjaznych Stosunkach i Dobrosąsiedzkiej Współpracy gwarantuje polskiej mniejszości narodowej na Litwie, jak i litewskiej mniejszości narodowej w Polsce m.in.:

- Prośba o wsparcie -

Wesprzyj wolne słowo. Postaw kawę nczas.info za:

  •  prawo do nauki języka ojczystego i pobierania nauki w tym języku;
  • możliwości zapisywania imion i nazwisk w brzmieniu języka mniejszości narodowej;
  • powstrzymywanie się władz od jakichkolwiek działań, mających doprowadzić do asymilacji członków mniejszości narodowej wbrew ich woli;
  • dopuszczenie używania języka mniejszości przed urzędami, szczególnie lokalnie tam, gdzie dużą część stanowi mniejszość narodowa;
  • w rejonach tradycyjnie zamieszkałych przez znaczną liczbę osób, należących do mniejszości, możliwość używania – obok języka państwowego – tradycyjnych nazw lokalnych, nazw ulic i innych oznakowanych topograficznych o charakterze publicznym.

Władze litewskie nigdy nie zamierzały przestrzegać tych praw polskiej mniejszości. Decyzja Senatu RP, obcinająca dotacje na działalność Związku Polaków na Litwie (ZG ZPL), jest tego najlepszym przykładem. Jak czytamy w Apelu ZG ZPL do przedstawicieli najwyższych władz Rzeczypospolitej Polskiej, „wygląda na to, że najbardziej aktywne środowiska zostały potraktowane tak, jakby ich dotychczasowy wieloletni dorobek, na który składa się pielęgnowanie polskości w nie zawsze łatwych warunkach, nie miał znaczenia”.

Rozgoryczeniu działaczy ZPL nie ma się co dziwić. Związek ten to największa polska organizacja na Wschodzie, dzięki której polskość przetrwała na Wileńszczyźnie do chwili obecnej. To z jej szeregów wyszli wszyscy działacze walczący o przetrwanie polskości na Litwie. Jest ona solą w oku wszystkich litewskich polakożerców, a także nielicznych Polaków, którzy przeszli na stronę Litwinów i działają na szkodę polskiej mniejszości (nie wykluczone, że pod dyktando litewskich służb…). ZPL jest dla nich wyrzutem sumienia.

Wezwania do likwidacji

ZPL poprzez związaną z nim Akcją Wyborczą Polaków alarmuje środowiska polityczne w Polsce, że Litwini chcą zniszczyć ich instytucje, sprzyjające podtrzymywaniu dalszego istnienia ich społeczności.

Dobrze się więc stało, że przedstawiciel Ambasady RP w Wilnie także zabrał głos w kwestii stałego uszczuplania praw polskiej mniejszości. Pisze on m.in.: „Z rozczarowaniem obserwuję, że wezwania do likwidacji czy poważnego ograniczenia działalności szkół z polskim językiem nauczania na Litwie płyną także ze strony niektórych polityków.

Także w mediach, nawet w programach emitowanych przez publicznego nadawcę, powtarzane bywają tezy nieprzyjazne wobec mniejszości narodowych, czy jak w pewnych programach satyrycznych, regularnie wyśmiewających Polaków na Litwie, utrwalające nieprawdziwy obraz tej społeczności, niejednokrotnie stygmatyzujący”. Słowa te, pisane przez polskiego dyplomatę, pokrywają się z podobnymi elaboratami, które pod adresem władz litewskich kierował m.in. Związek Polaków na Litwie. Może więc działalność tego ostatniego zostanie w końcu doceniona.

Najnowsze