Były minister zdrowia Adam Niedzielski odwołał się od decyzji sądu ws. głośnej sprawy ujawnienia danych medycznych. Niebawem kolejna rozprawa.
Sąd Okręgowy w Warszawie 10 września rozstrzygnie o apelacji złożonej przez Adama Niedzielskiego, który zakwestionował nie tylko wysokość kary, ale całość wyroku skazującego go za ujawnienie wrażliwych informacji medycznych. Oznacza to, że Niedzielski chciałby zostać w całości uniewinniony.
Sprawa dotyczy sytuacji z sierpnia 2023 roku, po której Niedzielski poleciał ze stanowiska ministra zdrowia. Co znamienne, politycznie nie zakopały go decyzje podejmowane w imię walki z ogłoszoną pandemią koronawirusa – wówczas do błędu przyznałby się cały rząd PiS-u – a niewinne z pozoru ujawnienie szczegółów dotyczących leków, które przepisał sobie lekarz Piotr Pisula.
Lekarz ten twierdził, że system w kwestii przepisywania recept na środki przeciwbólowe i psychotropowe działa źle, a właściwie – nie działa. Niedzielski odpowiedział tak, że ujawnił receptę, którą lekarz wystawił sam sobie. Miał być to dowód, że system jednak działa. Informacje Niedzielski pozyskał z Systemu Informacji Medycznej, do którego miał dostęp jako minister.
Prokuratura Okręgowa w Warszawie nie miała wątpliwości – według śledczych były minister przekroczył swoje uprawnienia i naruszył tajemnicę służbową. W grudniu ubiegłego roku Sąd Rejonowy dla m.st. Warszawy podzielił tę ocenę, skazując Niedzielskiego na trzy miesiące pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata. Dodatkowo polityk musi zapłacić pięć tysięcy złotych zadośćuczynienia oraz pokryć koszty sądowe.
Niedzielski utrzymuje, że działał w interesie pacjentów, a także strzegł „dobrego imienia” ministerstwa zdrowia.
Sąd Okręgowy w Warszawie rozpatrzy apelację 10 września.