Strona głównaMagazynWalka o dominację. Przyjmują ofertę z otwartymi rękami

Walka o dominację. Przyjmują ofertę z otwartymi rękami

-

- Reklama -

Iran, po utracie wpływów w Syrii, postanowił umocnić swoją pozycję w krajach Azji Centralnej, a zwłaszcza w Tadżykistanie. Kraj ten, wciśnięty między Uzbekistan, Kirgistan, Chiny i Afganistan, przyjmuje ofertę władz w Teheranie z otwartymi rękami.

Tadżycka gospodarka zmaga się bowiem z wieloma problemami. Niewiele firm i państw chce w nią inwestować. Cierpi na chroniczny brak kapitału i technologii. Powszechna jest w niej korupcja i „szara strefa”, którą eksperci oceniają na jedną trzecią PKB! Ważną rolę w gospodarce Tadżykistanu odgrywa migracja zarobkowa, głównie do Rosji. Bez wysyłanych stamtąd pieniędzy Tadżykistan utraciłby poważne wpływy, będące jednym z motorów rozwoju gospodarki. Dążąc do rozluźnienia swojej zależności od Rosji, władze z Duszanbe (stolicy Tadżykistan) szukają swojej szansy w rejonie Zatoki Perskiej i liczą zwłaszcza na Iran.

- Reklama -

Od czasu, gdy prezydentem Iranu został Masud Pezeszkian, współpraca z Tadżykistanem zaczęła kwitnąć. W 2024 r. obroty handlowe między obydwoma państwami wzrosły w porównaniu z 2023 r. o 55 proc. i wynoszą 336,8 mln USD. W dalszym ciągu nie są jednak wysokie. Dla porównania wymiana handlowa Tadżykistanu z Rosją wynosi 1,98 mld USD, z Chinami 1,5 mld USD, a z Turcją 1 mld USD. Dlatego zarówno Iran, jak i Tadżykistan, mają duże pole do zacieśnienia współpracy.

W Tadżykistanie działa już 160 firm z irańskim kapitałem. Obie strony zniosły wizy dla obywateli swych krajów. Przywódcy obu państw wymienili się też wizytami. Wraz z prezydentem Pezeszkianem do Tadżykistanu przyjechała delegacja irańskich przedsiębiorców, dla których prezydent Emomali Rahmon przygotował konkretną ofertę. Zaproponował im zajęcie się eksploatacją złoża „Ikar”, zawierającego duże ilości wolframu, złota, uranu i kobaltu.

- Prośba o wsparcie -

Duszanbe zaproponowało też, by Teheran wziął udział w dokończeniu budowy Roguńskiej Hydroelektrowni. Jest to największy energetyczny projekt Tadżykistanu, z dokończeniem którego Duszanbe od wielu lat nie może sobie poradzić. Inwestycja jest realizowana od 2008 r. i Tadżykistan chciałby ją ukończyć do 2031 r. Zainwestował w nią już 42,5 mld somów, czyli około 4 mld USD, ale by skończyć tę wielką budowę, potrzebuje jeszcze – w ocenie ekspertów Banku Światowego – 6,29 mld USD. Po jej ukończeniu prąd przez nią produkowany wystarczy na zaopatrzenie 10 mln ludzi. Zmniejszy to deficyt energii w Tadżykistanie, odczuwalny zwłaszcza w miesiącach zimowych.

Kto da pieniądze?

Wszelkie zabiegi władz Tadżykistanu o zdobycie wystarczających środków na dokończenie budowy hydroelektrowni, czynione we wszystkich możliwych bankach, przyniosły ograniczony efekt. Udaje się pozyskać pożyczki w wysokości od 100 do 350 mln USD, które pozwalają na kontynuowanie inwestycji, ale nie dają perspektywy szybszego jej zakończenia. Elektrownia jest ważna nie tylko dla Tadżykistanu, ale dla całego regionu. Pozwoli bowiem rozwinąć rynek energii elektrycznej i stworzy możliwości magazynowania nadmiaru wody oraz będzie chronić – przed zalaniem – znaczne połacie Tadżykistanu.
Zdaniem obserwatorów prezydent Tadżykistanu Emomali Rahmon liczył, że Teheran po utracie wpływów w Syrii, będzie się starał wzmocnić swoją pozycję w Azji Centralnej, wracając do strategii ogłoszonej przez poprzedniego prezydenta Iranu Ibrahima Raisi, zatytułowanej „Spojrzenie na Wschód”. Rahmon mógł też zakładać, że Teheran będzie poprzez swoją aktywność w Tadżykistanie budował „tamę” dla działań Turcji, która otwarcie zaczęła nazywać Centralną Azję „Turkmenistanem”. To, że „czynnik” turecki stale umacnia się w Tadżykistanie, powinno budzić zaniepokojenie w Teheranie. Jednak, póki co, prezydent Iranu Pezeszkian nie złożył zapowiedzi wielkich pieniędzy dla tadżyckich partnerów. To, co deklaruje, oczywiście cieszy Tadżyckich polityków, ale mają oni świadomość, że pole do współpracy jest znacznie szersze. Rahmon najwyraźniej nie wziął pod uwagę, że Iran przyciśnięty sankcjami, nie ma zbyt dużych możliwości finansowych i inwestycyjnych. Obie strony, owszem, zawarły porozumienie o współpracy w zakresie gospodarki, handlu i kultury, ale żadna deklaracja o uczestnictwie Teheranu w tadżyckich inwestycjach nie padła. Obie strony będą współpracować w ramach posiadanych możliwości, a te nie są wielkie. Zwiększona zostanie, jak sądzą obserwatorzy, współpraca w zakresie bezpieczeństwa.

Ciężka ręka sprawiedliwości

W szeregach bojówek islamskich, które obaliły syryjski reżim Asada, według informacji irańskiego wywiadu było sporo islamistów z Tadżykistanu. Nie wiadomo, co teraz po zwycięstwie będą chcieli robić? Nie jest wykluczone, że zamierzają wrócić do ojczyzny i podjąć próbę obalenia prezydenta Rahmona, którego klan traktuje republikę jako swoją własność. O tym, że Rahmon obawia się zamachu stanu lub przewrotu, świadczą jego reakcje na wszelkie protesty. Np. wszyscy, którzy – według informacji władz – podjęli w ubiegłym roku próbę przewrotu, otrzymali wyroki od 27 do 30 lat więzienia. Tylko jeden oskarżony otrzymał „lżejszy” wyrok, wynoszący 19 lat. Proces odbywał się przy drzwiach zamkniętych i tak naprawdę nie wiadomo do końca, za co rzekomi spiskowcy byli sądzeni. Oficjalnie postawiono im zarzut zdrady państwa, próby dokonania zamachu stanu, znieważenia przedstawicieli władz w Internecie. Wiadomo też, że skazani to osoby, które jeszcze niedawno były na pierwszych stronach gazet. Byli ministrami, oficerami służb bezpieczeństwa, prokuratorami itp.

Obecnie Emomali Rahmon, który rządzi w Tadżykistanie od 1994 r., chce zapewnić przekazanie władzy swemu synowi Rustamowi, ale to może okazać się nie takie proste. W Tadżykistanie są bowiem inne rodziny, które też chcą wreszcie dostać się do „koryta”. Tego chyba Rahmon najbardziej się obawia. Stara się więc pacyfikować wszystkie zagrożenia i poprawiać sytuację gospodarczą. Nie wszystko mu się jednak udaje.

Najnowsze