Strona głównaWiadomościPolitykaDziambor do państwowej spółki, partia zwinięta. To koniec Wolnościowców

Dziambor do państwowej spółki, partia zwinięta. To koniec Wolnościowców

-

- Reklama -

Wolnościowcy ogłosili w swoich mediach społecznościowych, iż decyzją zarządu partii została ona rozwiązana. „Przepraszamy tych, których nadzieje zawiedliśmy” – napisano.

Przypomnijmy, że Wolnościowcy to projekt trzech byłych posłów partii KORWiN, którzy postanowili wystąpić z ugrupowania i założyć własną partię, jednocześnie pozostając w Konfederacji. Ostatecznie opuścili jej szeregi po wyrzuceniu z niej lidera Wolnościowców Artura Dziambora.

Artur Dziambor, Jakub Kulesza i Dobromir Sośnierz ogłosili swoją decyzję podczas konferencji prasowej w marcu 2022 roku. Partia została zarejestrowana w maju tamtego roku, a jej nazwę w sieci zdradził Kulesza. Dziś żaden z byłych posłów nie zasiada w parlamencie, a losy każdego z nich potoczyły się inaczej.

Dobromir Sośnierz

Przypomnijmy, że ostatniego dnia lipca 2023 roku Sośnierz „obwieścił koniec kolejnego rozdziału” i poinformował o opuszczeniu szeregów Wolnościowców. Tego samego dnia Sławomir Mentzen ogłosił powrót do Konfederacji „jednego z najbardziej wolnościowych posłów tej kadencji”.

„Po wielu perypetiach do Konfederacji wraca Dobromir Sośnierz! Jeden z najbardziej wolnościowych posłów tej kadencji. Będzie walczył o mandat w Siedlcach. Powodzenia Dobromir!” – poinformował na Twitterze prezes Nowej Nadziei.

Jakub Kulesza

Losy Kuleszy wyjaśniły się niespełna miesiąc później. Były poseł Kukiz’15 i Konfederacji w sierpniu 2023 roku poinformował, że nie wystartuje w zaplanowanych na październik wyborach parlamentarnych. Jednocześnie we wpisie w mediach społecznościowych ujawnił, jaką propozycję otrzymał od Mentzena.

Kulesza przypomniał „rozmowę ze Sławomirem Mentzenem, który po niespełna roku nieobecności w życiu politycznym Konfederacji oznajmił mu, że teraz to on będzie decydował o wszystkim w tej części sceny politycznej i przedstawił mu propozycję nie do odrzucenia”.

„Miałem zrezygnować z obiecanego i zagwarantowanego uchwałą Rady Liderów (której się wcześniej nie sprzeciwiał) miejsca na liście w moim, lubelskim okręgu wyborczym, w którym jako poseł aktywnie działałem i startowałem od ponad 6 lat. W zamian za to miałem wystartować z pierwszego miejsca w Warszawie. Z politycznego punktu widzenia była to naprawdę bardzo dobra oferta, gdyż przy 5,5% Warszawa wchodziła, a Lublin nie. Dla mnie jednak miejsce startu było sprawą osobistą” – pisał wówczas Kulesza.

Artur Dziambor

Spekulacje dotyczące losów Dziambora trwały kilka miesięcy. Ostatecznie obyło się bez zaskoczenia i poseł ubiegał się o reelekcję z list Trzeciej Drogi. Ta sztuka się nie udała, a losy polityka z pomorza wyjaśniły się kilka miesięcy później.

W piątek 1 marca pojawiała się informacja o tym, że Dziambor został zatrudniony w Porcie Gdańsk. Polityk został dyrektorem Departamentu Marketingu i Komunikacji w tej państwowej spółce.

Czytaj więcej: „Wolnościowiec” Dziambor dostał intratne stanowisko w państwowej spółce

Koniec Wolnościowców

Zaledwie kilka dni później w sieci pojawiła się informacja, zgodnie z którą Wolnościowcy, po niespełna dwóch latach, kończą działalność. „Zarząd Wolnościowców informuje, że po przeanalizowaniu sytuacji, w jakiej znalazła się partia, uznał jednogłośnie, że nie jest ona już w stanie realizować zakładanych celów i w związku z tym zostanie ona rozwiązana” – napisano.

„Dziękujemy wszystkim, którzy zaangażowali się z nami w jej tworzenie i przepraszamy tych, których nadzieje zawiedliśmy” – dodano. Ogłoszenie spotkało się z licznymi komentarzami.

„Po objęciu państwowej posady przez Artura Dziambora partia uznała, że zrealizowała swoje cele” – zakpił prof. Adam Wielomski. „Jak kończą partie „wolnościowe”, których faktycznym celem jest atakowanie Korwina? Właśnie tak. Wiplerowców z NN (Nowa Nadzieja – przyp. red.) też to czeka” – uważa z kolei Jacek W. Bartyzel.

„Przypominam, że przewidziałem, iż tak się stanie. Prowadzenie partii to ciężka robota, zwłaszcza jak się nie ma ani lidera ani aparatu” – napisał redaktor naczelny nczas.info Tomasz Sommer.

Najnowsze