Strona głównaWiadomościPolskaKorwin-Mikke z prokuratorskimi zarzutami. Grożą mu dwa lata więzienia

Korwin-Mikke z prokuratorskimi zarzutami. Grożą mu dwa lata więzienia

-

- Reklama -

Janusz Korwin-Mikke usłyszał zarzuty za prowadzenie samochodu po cofnięciu uprawnień do kierowania pojazdami. Polityk, jeszcze jako poseł, mówił, że to absurd i ma wyrok sądowy, który nakazuje zwrócić mu prawo jazdy.

Pod koniec 2020 roku Korwin-Mikke doprowadził do małej stłuczki w Otwocku. Kierowany przez niego fiat punto otarł się o ciężarówkę. Jak relacjonował wówczas polityk, sprawy w ogóle by nie było, ale że ciężarówka była w leasingu, to jej kierowca wezwał policję. Funkcjonariusze przebadali obu kierowców na zawartość alkoholu, obaj byli trzeźwi, nikt nie odniósł obrażeń.

- Reklama -

Dla policji niejasna była jednak sytuacja prawna Korwin-Mikkego. Ostatecznie wg prokuratury prowadził on samochód bez wymaganych uprawnień. Po tym, gdy nestor wolnościowców przestał być posłem i tym samym wygasł mu immunitet, prokuratura wraca do sprawy i stawia zarzut „prowadzenia pojazdu po cofnięciu uprawnień”, za co grozi do dwóch lat więzienia.

Zamieszanie z prawem jazdy ma swój początek w 2007 roku, gdy polityk zgromadził 26 pkt karnych, a starosta otwocki wydał Januszowi Korwin-Mikkemu skierowanie na egzamin sprawdzający kwalifikacje do prowadzenia pojazdów. Polityk go nie zdał, w związku z czym starosta cofnął uprawnienia kategorii A i B do czasu uzyskania pozytywnego wyniku z egzaminu sprawdzającego kwalifikacje.

WESPRZYJ NCZAS.INFO

NCZAS.INFO to obecnie jedyny w Polsce portal informacyjny, który gwarantuje wolną, niecenzurowaną i prawdziwą informację. Za pisanie prawdy jesteśmy szykanowani przez system rozprowadzania newsów w sieci. Z tego powodu nasze teksty w 75 proc. finansowane są wpłat Czytelników.

Serdecznie prosimy o wspomożenie naszej działalności. Dzięki Państwa wpłatom możemy pisać i rozpowszechniać PRAWDĘ.

Później odbyła się jednak rozprawa sądowa, którą Korwin-Mikke wygrał. Jak mówił w Sejmie w 2023 roku, wielokrotnie jeździł bez prawa jazdy, a przy każdej kontroli drogowej „pokazywał policji odpis wyroku, a policja to uznawała”. W przypadku wspomnianej stłuczki z 2020 roku odpisu wyroku policja jednak nie uznała.

Korwin-Mikke utrzymywał też, że „ważniejsze są orzeczenia sądowe niż wyniki administracyjne”. Prokurator twierdzi jednak, że wyrok sądowy nie doprowadził do przywrócenia mu uprawnień do jazdy.

Jak poinformował PAP prok. Remigiusz Krynke z Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga, Korwin-Mike ostatecznie przyznał się do winy i złożył wniosek o warunkowe umorzenie postępowania.

spot_img

Najnowsze