Strona głównaWiadomościSłowacy zabrali się za dekomunizację ulic, ale idzie opornie

Słowacy zabrali się za dekomunizację ulic, ale idzie opornie

-

- Reklama -

W drugim co do wielkości mieście Słowacji – Koszycach, postanowili zamienić nazwę Placu Wyzwolenia, jednoznacznie nawiązującego do wejścia tam Armii Czerwonej i zamienić nazwę na Plac Legionu Czechosłowackiego, formacji utworzonej w Rosji carskiej w trakcie I wojny światowej, złożonej z jeńców oraz dezerterów narodowości czeskiej i słowackiej, który walczył w 1917 na froncie wschodnim przeciw wojskom Państw Centralnych, a następnie od maja 1918 w wojnie domowej w Rosji po stronie Białych.

Inicjatorzy zmiany nazwy, uważają, że już najwyższy czas położyć kres „pamiątkom” oddającym hołd Związkowi Sowieckiemu, który przez dziesięciolecia był nie wyzwolicielem, ale okupantem. W 1968 roku na tym placu armia sowiecka zabiła kilka osób. Impulsem do takiej akcji zmiany nazwy była też agresja Rosji na Ukrainę.

Okazało się jednak, że zmiana nazwy placu w centrum Koszyc ma też swoich przeciwników. Niektórzy przyzwyczaili się do pomnika wzniesionego tam na chwałę Armii Czerwonej z młotami i sierpami. Pomnik ten został pomalowany na ukraińskie barwy w 2022 roku, ale nadal stoi.

Innym nie podoba się nazwa Legionu Czechosłowackiego, chociaż taką nazwę plac nosił przed II wojną światową. Inicjator zmiany zmiany nazwy placu Peter Neuwirth tłumaczył, że nazwa „Legionárske námestie” to nazwa historyczna i trzeba nawiązywać do przeszłości.

Dzieli jednak też nazwa „czechosłowacki”. Głosy krytyczne pojawiły się na Słowacji, która nie patrzy tak pochlebnie na wspólną „czechosłowacką” przeszłość. Przypomina się, że bitwę z 1919 roku o miasto legioniści pod wodzą francuskiego francuskiego generała Edmonda Hennocque stoczono z z oddziałami węgierskimi i chociaż byli to akurat komuniści, to w mieście jest też mniejszość madziarska.

Koszyce należały zresztą do Węgier, a plac nosił także imię węgierskiego regenta Miklósa Horthy’ego w latach 1938 – 1944, kiedy administrowali tu Madziarzy. Członkowie mniejszości węgierskiej proponują natomiast nazwę Placu Elżbiety (Alžbetino námestie), w nawiązaniu do cesarzowej Sissi.

Rozważano też inne opcje, np. zmianę „wyzwolenia” na plac Wolności. Pojawiła się i kontr-petycja podpisana przez około 500 osób zawierająca żądanie pozostawienia dotychczasowej nazwy. Inni chcieliby placu bez żadnej nazwy i by to miejsce nosiło po prostu nazwę „Namésitie”. Sprawy spoczywają teraz w rękach rady miasta.

Źródło: Radio Praga

Najnowsze