Sejm przyjął kontrowersyjną ustawę o środkach ograniczających (druk nr 3003), która wywołała falę protestów środowisk wolnościowych. Poseł Marcin Józefaciuk opublikował oświadczenie, w którym przyznał, że poparł ustawę przez pomyłkę, choć w rzeczywistości planował zagłosować przeciwko jej przyjęciu. Parlamentarzysta przeprosił wyborców i zapowiedział oficjalny wniosek do Prezydenta RP o zawetowanie nowych przepisów.
Czym jest druk 3003?
Przyjęty przez Sejm druk 3003 to projekt ustawy ustawy o środkach ograniczających. Pretekstem opracowywania go jest dyrektywa UE dotycząca sankcji gospodarczych i personalnych. III RP jednak prowadzi prace znacznie bardziej zamordystyczne, niż wymyśliła sobie Bruksela.
Projekt przewiduje utworzenie listy sankcyjnej prowadzonej przez szefa MSWiA. Wpisanie na listę będzie oznaczało natychmiastowe zamrożenie środków finansowych, kont bankowych i zasobów gospodarczych, np. blokadami wpisów w księgach wieczystych; zakaz udostępniania podmiotowi jakichkolwiek funduszy przez kontrahentów i banki,
wykluczenie z rynku zamówień publicznych; karę administracyjną nakładaną przez organy skarbowe do 20 mln zł, bez decyzji sądu.
Najbardziej kontrowersyjny jest art. 4 projektu. Wprowadza on do katalogu przesłanek sankcyjnych pojęcie wspierania „zagranicznej ingerencji i manipulacji informacyjnej” (tzw. FIMI). To bardzo szerokie pojęcie, które pozwoli całkowicie uznaniowo stosować przepisy sankcyjne wobec kogokolwiek.
Wpis na listę sankcyjną nie będzie wymagał decyzji sądu – stanie się to wyłącznie wedle woli bezkarnego urzędnika. Sankcje obowiązywać będą natychmiastowo. Obywatel lub przedsiębiorca będzie mógł złożyć skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, jednak sprawa przed sądem będzie trwała zapewne latami, co będzie oznaczało zniszczenie podmiotu wpisanego na listę – nie będzie bowiem można operować finansami i własnością, którą rząd wedle własnego widzimisię zablokuje.
Józefaciuk bije się w pierś
Ustawa uzyskała wymaganą większość. Do jej poparcia przyczynił się m.in. głos posła Marcina Józefaciuka, który publicznie przyznał się do pomyłki.
„Zagłosowałem za ustawą o środkach ograniczających (druk 3003). To był mój błąd” – rozpoczął swój wpis parlamentarzysta.
- Janusz Korwin-Mikke pod Sejmem bez hamulców. „W hitlerowskich Niemczech nie było takich ustaw jak ta jedna!”
- Druk 3003. Mec. Kwaśniewski nie ma złudzeń. „Mamy do czynienia z najdalej idącym instrumentem cenzorskim” [VIDEO]
Józefaciuk wyjaśnił, że choć popiera samą ideę zwalczania wrogich wpływów, to projekt w procedowanej formie budził jego głęboki sprzeciw.
„Zgłaszałem też zastrzeżenia do gwarancji prawa do obrony i kontroli sądowej. W końcowym głosowaniu zamierzałem zagłosować przeciw ustawie w tym brzmieniu. Źle umieściłem ten punkt we własnym scenariuszu głosowań. W trakcie intensywnej serii głosowań nie wychwyciłem pomyłki. To ja odpowiadam za oddany głos” – napisał.
Józefaciuk zaapelował do prezydenta Karola Nawrockiego o weto i zadeklarował jednocześnie, że jeśli ustawa wróciłaby do Sejmu, to będzie uważniejszy i zagłosuje odpowiednio.
Zagłosowałem za ustawą o środkach ograniczających (druk 3003). To był mój błąd.
Z mównicy mówiłem, że popieram skuteczniejsze egzekwowanie sankcji. Zgłaszałem też zastrzeżenia do gwarancji prawa do obrony i kontroli sądowej. W końcowym głosowaniu zamierzałem zagłosować przeciw ustawie w tym brzmieniu.
Źle umieściłem ten punkt we własnym scenariuszu głosowań. W trakcie intensywnej serii głosowań nie wychwyciłem pomyłki. To ja odpowiadam za oddany głos.
Nie mogę go cofnąć. Zwrócę się do Prezydenta RP o zawetowanie ustawy, podając swoje wątpliwości.
Będę dokładniej przygotowywał scenariusze głosowań. Jeśli ta ustawa wróci do Sejmu, tuż przed oddaniem głosu jeszcze raz sprawdzę, nad jakim rozwiązaniem dokładnie głosujemy i czy zapisana decyzja jest zgodna z moim stanowiskiem.
Przepraszam za ten głos.
— Marcin Józefaciuk (@M_Jozefaciuk) November 7, 2026


