Strona głównaWiadomościPolskaDruk 3003. Mec. Kwaśniewski nie ma złudzeń. "Mamy do czynienia z najdalej...

Druk 3003. Mec. Kwaśniewski nie ma złudzeń. „Mamy do czynienia z najdalej idącym instrumentem cenzorskim” [VIDEO]

-

- Reklama -

W czwartek przed Sejmem odbył się protest przeciwko drukowi 3003. Manifestacja zgromadziła Polaków, którzy nie zgadzają się na arbitralne rozstrzygnięcia, prowadzące de facto do cenzury.

Przypomnijmy, że Sejm pracuje nad rządowym projektem ustawy o środkach ograniczających, któremu nadano nr druku 3003. Miał on umożliwić wdrożenie w Polsce unijnych regulacji, jednak rząd warszawski poszedł dużo dalej niż unijne przepisy.

- Reklama -

Projekt zakłada m.in. stworzenie jednej listy sankcyjnej, prowadzonej przez Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji. Można na nią trafić za samo „prawdopodobieństwo wykorzystania środków finansowych” lub przypuszczenie, że coś „mogłoby być na korzyść lub w interesie innych państw objętych sankcjami”. Ponadto, jako jedną z przesłanek, wprowadzono pojęcie wspierania „zagranicznej ingerencji i manipulacji informacyjnej” – tzw. FIMI. Może ono być intepretowane bardzo szeroko i de facto prowadzić do cenzury prewencyjnej.

- Reklama -

Wpis na listę sankcyjną skutkuje zaś:

- Reklama -
  • Natychmiastowym zamrożeniem środków finansowych i majątku.
  • Zakazem udostępniania podmiotowi jakichkolwiek funduszy przez kontrahentów i banki,
    wykluczeniem z rynku zamówień publicznych.
  • Karami administracyjnymi nakładanymi przez organy skarbowe. Kary, o których mowa, mogą sięgać nawet 20 mln zł.

Ponadto cała procedura ma się odbywać na gruncie prawa administracyjnego. Bez wyroku sądu – w trybie jednoosobowej decyzji szefa MSWiA. Z rygorem natychmiastowej wykonalności.

Złożenie skargi do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego nie powoduje wstrzymania sankcji – zamrożenie środków na podstawie mglistych przesłanek i jednoosobowej, arbitralnej decyzji może trwać miesiącami – a w konsekwencji prowadzić do bankructwa podmiotu wpisanego na listę sankcyjną.

„Najdalej idący instrument cenzorski”

Podczas czwartkowej manifestacji głos zabrał m.in. mec. Jerzy Kwaśniewski z Ordo Iuris.

– Zastanawiam się, dlaczego nie mamy tutaj kamer TVN-u, dlaczego nie mamy tutaj kamer Republiki albo Telewizji Trwam? To oni lada moment, decyzją Marcina Kierwińskiego, mogą zostać znacjonalizowani, poddani pod zarząd przymusowy, wprowadzony do nich do zakładów pracy, wprowadzony do nich do studia, z wyłączeniem wszelkiej odpowiedzialności – mówił.

– To jest wielki skandal. Zabranie całego mienia, zabranie całego majątku, poddanie tego pod zarząd z wyłączeniem jakiejkolwiek odpowiedzialności odszkodowawczej. Dlaczego nie ma tutaj tych mediów? Dlaczego im może zależeć na tym, by ta ustawa przeszła? Dlaczego nie jest ta sprawa nagłaśniana? Przecież mamy do czynienia z najdalej idącym instrumentem cenzorskim, jaki w ogóle ktokolwiek mógł na tej ziemi sobie wymyślić! – podkreślił.

– Nie tylko te wielkie stacje, nie tylko „Najwyższy Czas!”, ale każdy YouTuber, każdy podcaster powinien czuć się zagrożony. Dlaczego? Bo też ma mienie, które można zająć i wywłaszczyć, które służyło do „manipulacji informacyjnej”. Ponieważ jedyną przesłanką – niech to zapadnie głęboko – jedyną przesłanką dostateczną do tego, żeby odebrać mienie albo do zakładu pracy, do przedsiębiorcy wprowadzić zarząd przymusowy bez prawa do odszkodowania, jest zagrożenie „manipulacją informacją” – wyjaśnił.

– Co to znaczy? Donald Tusk w ostatnich dniach powiedział jasno: ci, którzy gromadzą się pod Trybunałem Konstytucyjnym, działają pod inspiracją rosyjskich służb. Czy to znaczy, że wszystkie przedsiębiorstwa, wszystkich przedsiębiorców, którzy umożliwiają odbycie wielkiego zgromadzenia pod Trybunałem Konstytucyjnym, powinni dziś, zaraz – decyzją Marcina Kierwińskiego – zostać objęci zarządem przymusowym i wywłaszczeni? Dostawcy scen, dostawcy nagłośnienia, studia telewizyjne – wszyscy, co do jednego, bo przecież wszyscy „służą manipulacji informacją”! – dodał.

– Mamy do czynienia z ustawą, która wykracza ponad wszystko, co zostało przewidziane w dyrektywie, którą miałaby pozornie wdrażać w Polsce. To jest europejski eksperyment – ja nie mam cienia wątpliwości – skwitował mec. Kwaśniewski.

Najnowsze