Dość często, pisząc o systemie w Polsce, używam słowa „Lewo” zamiast „Prawo” – bo też „prawo” kojarzy się z „poprawnością” czy „prawidłowością”, które to określenia do Polski pasują jak siodło na kozę. Konstytucja „naszego” państwa okupującego Polskę jest arcydziełem bełkotu, niejasności i odchodzenia od konkretów.
Znajdują się tam zapewnienia, że „ludzie mają zagwarantowane fiu-bździu, jeśli ustawa nie stanowi inaczej” – i już początek pokazuje skalę nonsensu. Czytamy tam:
Art. 1. „Rzeczpospolita Polska jest dobrem wspólnym wszystkich obywateli”. Czy to oznacza, że jak będę rezygnował z polskiego obywatelstwa i wyjeżdżał, to mogę moją część „dobra wspólnego” zabrać ze sobą – czy też nie? Co ten slogan konkretnie oznacza?
Nic. Slogan.
Art. 3. „Rzeczpospolita Polska jest państwem jednolitym”. Co to znaczy? Czy jeśli Łotwie spodoba się nasza konstytucja i uchwali, że przyłącza się do Rzeczypospolitej pod warunkiem zachowania tej konstytucji – to nie będzie mogła, bo po przyłączeniu Polska byłaby w dwóch kawałkach?
Art. 4. „Władza zwierzchnia w Rzeczypospolitej Polskiej należy do Narodu”. Właśnie trwa dyskusja, do jakiego narodu? Do narodu PiS-owskiego, narodu PO-owskiego, narodu prawniczego czy jakiegoś innego? Jeszcze dowcipniejszy jest p. 2 tego artykułu: „Naród sprawuje władzę przez swoich przedstawicieli lub bezpośrednio”. Co przypomina przywilej nadany gościom przez panią domu, która na drzwiach napisała: „Można wchodzić w butach albo boso”; równie treściwe i sensowne. Rekordem wewnętrznej sprzeczności jest art. 2, mówiący – słowo daję:
„Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej”.
Niestety twórcy tego arcydzieła Lewa nie wyjaśnili, co robić, gdy L*d uchwali coś, co jest sprzeczne z Prawem? Albo gdy jest sprzeczne z zasadami Sprawiedliwości Społecznej? Albo gdy jest sprzeczne z jednym i drugim? A jeśli coś jest zgodne z Prawem, a L**owi się nie podoba – to co wtedy? Kogo urzędnik państwowy ma słuchać? Efekt jest taki, że ani w urzędach, ani w sądach nie widać nigdzie egzemplarzy Konstytucji – choć ta nieco dziwnie twierdzi: „Przepisy Konstytucji stosuje się bezpośrednio, chyba że Konstytucja stanowi inaczej”. Otóż się ich nie stosuje, bo każda AI, której zaimplementowano logikę formalną, wie, że z pary zdań sprzecznych wynika WSZYSTKO – więc istnienie samego art. 2 powoduje, że cała reszta jest bez sensu.
Więc to arcydzieło Lewa zostało skrzętnie usunięte. Jak powszechnie wiadomo, adwokat powołujący się w sądzie na Konstytucję tylko się ośmiesza. Sędzia spyta: „Ale konkretnie o jaką ustawę chodzi?” – i tyle tego dobrego. Otóż ja marzyłem o konstytucji bez bełkotu, konstytucji zawierającej konkretne przepisy, np. „Prawo wstecz nie działa” (czego, nawiasem pisząc, nie ma w „naszej” konstytucji…), a nie obietnice dla głupiego motłochu. Kiedyś naiwnie myślałem, że to przez Hitlera i Stalina. I jeden, i drugi uwzięli się, by mordować polską inteligencję – więc wymordowali, ile się dało – a reszta przy pierwszej okazji (a było ich kilka) uciekała, gdzie pieprz rośnie.
Więc w Polsce jest wyjątkowo głupio. Potem się przekonałem, że nie – że wszędzie, gdzie do władzy dochodzi L*d, tam musi panować głupota.
A piszę to, bo akurat w Serbii wygrała wybory „Partia Studentów”. Czym prędzej rzuciłem się przeczytać jej program – tłumacz przetłumaczył go w ćwierć sekundy – i osłupiałem. W całym tym programie nie ma ani jednego sensownego, konkretnego zdania. Same ogólniki dla Głupiego Motłochu. Czy jeśli Głupi Motłoch głosuje na głupie ustawy, to z tego wynika, że ich uchwalenie jest dowodem na to, że (przepraszam za słowo) „Większość” jest głupia? Wiadomo, że logicznie nie wynika, i łatwo podać kontrprzykład. No. (tfu!) „Większość” mogła uważać, że poprzednie rządy, p. Aleksandra Vučicia były tak złe, że warto zaryzykować. Problem w tym, że „Partia Studentów” taki program, jak się napisało, ma. No, nic: to problem dla Serbów. My mamy większy. Okupująca Polskę z łaski śp. gen. Czesława Kiszczaka od 37 lat „Banda Czworga” zrzuciła maski i usiłuje przepchać przez Sejm ustawę „o wrogach ludu”. Jestem przekonany, że wielu Autorów w tym numerze wywraca ją na lewą stronę, więc nie będę tego robił dla oszczędności wysiłku – wszelkie porównania do hitlerowców i stalinowców są tu uprawnione.
Jest dla mnie oczywiste, że Właściciele III Rzeczypospolitej szykują się do wojny – choć ani na Ukrainie, ani w Rosji tak drakońskich ustaw nie ma. No cóż: tam jest tylko „operacja specjalna”.
Proszę zauważyć, że autorem ustawy jest Koalicja – ale nie widać, by PiS się jej sprzeciwiało. Oficjalne wyjaśnienie: bo PiS już w 2022 roku przeprowadziło podobną ustawę – i ta jest tylko jej twórczym rozwinięciem. Chodzi istotnie o ustawę z dnia 13 kwietnia 2022 r. „o szczególnych rozwiązaniach w zakresie przeciwdziałania wspieraniu agresji na Ukrainę oraz związanych z nią zagrożeniach” (Dz. U. z 2022 roku poz. 862). Ustawa ta, przeprowadzona przez rząd Morawieckiego /PiS, wprowadziła krajową listę sankcyjną MSWiA, na którą trafiają osoby i firmy wspierające Rosję i Białoruś.
Obecnie jest na niej 428 osób, głównie Białorusinów, oraz 95 firm – z możliwością zamrożenia środków, wykluczenia z zamówień publicznych i tym podobnych. Ja podtrzymuję tezę, że kierownictwa partyj „Bandy Czworga” konsekwentnie realizują polecenie gen. Kiszczaka, którego wykonanie pilnowane jest przez „Stare Kiejkuty” i ich wychowanków. A wojna planowana była od dawna – na pewno od 2016 roku, gdy uchwalono ustawę o bezwzględnej pomocy Ukrainie, zaraz po tym, jak państwo to zostało w 2014 roku przejęte przez Anglosasów. Innym dowodem na tę tezę są zamówienia wojskowe.
Poczynione były wtedy – z dostawą na lata 2026 i 2027, bo na te lata została ta wojna zaplanowana. I przygotowania do niej idą pełną parą. Jeszcze tylko ustawa 3003 i ustawa o rozszerzeniu poboru do wojska. Tak: twierdzę, że ustawa z 2022 została z góry zaplanowana tak, by ludzi przyzwyczaić do systemu represyj – i w roku 2026 rozszerzyć ją tak, by ująć kraj żelazną ręką.
Warto zauważyć, że Ustawa „o wrogach ludu” idzie znacznie dalej niż ustawodawstwo unijne. A to dlatego, że zgodnie z planami Właścicieli III Rzeczypospolitej Polska ma być państwem frontowym – zmieniając na tej pozycji Ukrainę. A tu, rzecz jasna, przepisy muszą być surowsze – tym bardziej że Polacy to jednak nadal w jakiejś mierze warchoły. Więc wszystko to było już od dawna zaplanowane. Teraz wystarczy by jakaś część PiS-u (np. Zwój- Wczc. Mateusza Morawieckiego) opowiedziała się za tą ustawą (przecież to właśnie p. Morawiecki uchwalał ustawę z 2022) – i już da się obalić weto prezydenta. Bez niszczenia pracowicie budowanej od 37 lat fatamorgany, że „PiS to prawicowa opozycja”.
Na zakończenie przypomnę, że żadna partia nie głosowała przeciwko ustawie 2131 z kwietnia 2022; 11 posłów Konfederacji – jako jedyni – odważyli się tylko wstrzymać od głosu. Taki był nacisk hasłami: „Kto przeciw, to płatny agent Putina”, że nawet ja się nie odważyłem! Zresztą już wstrzymanie się od głosu zostało potraktowane jako wroga działalność. A teraz Konfederacja ani w komisjach, ani na plenum nie zabrała w ogóle głosu.
Ciekawe…
Tekst ukazał się w tygodniku „Najwyższy CZAS!” nr 45-46, 2 – 15 listopada 2026 r. Do nabycia w najlepszych salonach prasowych lub w e-wydaniu na stronie Biblioteki Wolności.



