Od początku wojny w Strefie Gazy zginęło ponad 74 tys. Palestyńczyków, a według miejscowych władz izraelskie wojsko zniszczyło ponad 40 cmentarzy. Brakuje tam miejsc na pochówek zmarłych a rodziny grzebały bliskich we wspólnych grobach, ogrodach, szkołach i obozach dla przesiedleńców.
Wiele grobów to jedynie kopce piasku oznaczone kamieniem i kartką z nazwiskiem zmarłego. Brakuje miejsc, materiałów budowlanych i pieniędzy na nagrobki. Wykorzystuje się więc gruz ze zniszczonych domów, błoto i blachę falistą – podała Al-Dżazira.
Według ministerstwa ds. religijnych w Strefie Gazy izraelskie wojsko zniszczyło ponad 40 z około 60 istniejących cmentarzy, rozkopując je, równając buldożerami z ziemią lub bombardując. Zniszczenia nekropolii dokumentowali również dziennikarze śledczy Bellingcat na podstawie zdjęć satelitarnych.
Jak ustalił w lutym 2026 r. „Guardian” na podstawie zdjęć satelitarnych i relacji świadków, buldożery zrównały z ziemią miejsca pochówku stacjonujących w Palestynie ponad 100 żołnierzy alianckich z II wojny światowej, głównie Australijczyków, ale także Brytyjczyków i Polaków. Uszkodzono również kwatery żołnierzy brytyjskich poległych podczas I wojny światowej.
Izraelska armia tłumaczyła działania koniecznością zniszczenia podziemnej infrastruktury Hamasu i ochrony własnych żołnierzy.
Dostęp do części palestyńskich cmentarzy, zwłaszcza położonych we wschodniej części Strefy Gazy, ogranicza obecność izraelskiego wojska. Niektóre tereny przeznaczone na pochówki zajęły obozowiska dla przesiedleńców.
Przepełnione cmentarze i prowizoryczne pochówki
Wiele spośród około 60 nekropolii było przepełnionych przed wybuchem wojny zapoczątkowanej przez atak Hamasu na Izrael 7 października 2023 r. W liczącej około 2 mln mieszkańców Strefie Gazy gęstość zaludnienia wynosiła około 5600 osób na kilometr kwadratowy. Już w 2002 r. zarządca jednego z cmentarzy mówił lokalnym mediom, że musi odmawiać rodzinom pochówku z powodu braku miejsca – podał portal Times of Israel.
W lipcu 2025 r. ministerstwo ds. religijnych ogłosiło, że dostępne miejsca na pochówek praktycznie się wyczerpały. Obecnie koszt pogrzebu wynosi od 700 do 1000 szekli (880–1250 złotych), m.in. z powodu niedoboru materiałów. Dla wielu rodzin jest to kwota zaporowa, ponieważ ponad 90 proc. mieszkańców Strefy Gazy w wieku produkcyjnym pozostaje bez pracy.
Jak informował Times of Israel, rodzinom zdarza się pozostawiać ciała bliskich w szpitalnych kostnicach i coraz powszechniejsze jest grzebanie kilku osób w jednym grobie lub ponowne otwieranie starych grobów.
Sytuację dodatkowo komplikuje muzułmański zakaz kremacji, przez co pochówek w ziemi pozostaje dla zdecydowanej większości mieszkańców jedyną dopuszczalną formą pogrzebu.
Niektóre palestyńskie rodziny nie wiedzą nawet, co stało się ze szczątkami ich bliskich. Associated Press opisała przypadek mieszkańca Strefy Gazy, który po wycofaniu się izraelskich żołnierzy odkrył, że groby jego rodziców i innych krewnych na cmentarzu w obozie Burejdż zostały rozkopane, a szczątki zaginęły.
Podczas pierwszych intensywnych dwóch lat wojny tysiące Palestyńczyków uznano za zaginionych. Wielu zmarłych grzebano prowizorycznie w ogrodach, namiotach, na terenach szkół, szpitali i obozów dla przesiedleńców. Po zawieszeniu broni z października 2025 r. rodziny zaczęły wydobywać szczątki spod gruzów i przenosić je z tymczasowych mogił na cmentarze.
Izraelskie wojsko zniszczyło również część cmentarza wojennego w dzielnicy Tuffah w mieście Gaza, na którym spoczywają żołnierze polegli podczas obu wojen światowych.
50-letni Tafesz Abu Hatab, grabarz z 19-letnim doświadczeniem, opowiedział Al-Dżazirze, że na jednym cmentarzu w Chan Junus liczba grobów wzrosła od początku wojny z około 60 do 6 tys. W najtrudniejszym okresie przygotowywał około 35 grobów dziennie. Chował wiele kobiet i dzieci, także niemowląt, a niekiedy całe rodziny zabite w bombardowaniach.
– Niszczą nasze domy nad naszymi głowami, a z gruzów tych domów budujemy nasze groby – powiedział.


