Po wyborczej porażce obozu Aleksandra Vucicza serbska telewizja publiczna wystosowała oficjalne przeprosiny za sianie propagandy. Pytanie brzmi, czy z propagandą skończono raz na zawsze, czy może – wzorem na przykład Telewizji Polskiej – wajcha zostanie po prostu przestawiona w drugą stronę.
„Milczano, przymykano oko na jedno, informowano jednostronnie, relacjonowano bezkrytycznie. Nie zadawano właściwych pytań albo w ogóle ich nie zadawano. Dlatego widzom jesteśmy winni przeprosiny” — odczytał w Dnevniku RTV prezenter Goran Eror.
Chodzi o Radio-Telewizję Wojwodiny (RTV), publicznego nadawcę z Nowego Sadu. Jego serwis informacyjny jest jednak emitowany także przez ogólnokrajową Radio-telewizję Serbii (RTS), co sprawia, że przeprosiny usłyszała znacznie szersza widownia.
Przeprosiny pojawiły się dzień po tym, jak Studentska lista pokonała dotąd dominującą Serbską Partię Postępową (SNS). Dla wielu Serbów była to symboliczna zmiana po latach, w których media publiczne oskarżano o uległość wobec władzy i ignorowanie krytyki rządu.
Dymisje w RTV i RTS
Reakcja nie ograniczyła się do przeprosin. Już pierwszego dnia po wyborach dyrektor RTV Goran Karadžić złożył dymisję. Odszedł również Nenad Ćaćić, pełniący obowiązki szefa pierwszego programu.
Do dymisji podała się również dyrektor generalna serbskiego nadawcy publicznego RTS Manja Grczić. Dzień wcześniej jej rezygnacji domagali się studenci, których lista wyborcza zwyciężyła w niedzielnych przedterminowych wyborach parlamentarnych w Serbii.
W opublikowanym przez dziennik piśmie skierowanym do Rady Dyrektorów RTS Grczić oświadczyła, że „podjęła tę decyzję po wnikliwym rozważeniu okoliczności, w jakich obecnie funkcjonuje nadawca publiczny, uznając, że w interesie instytucji leży zapewnienie niezakłóconej kontynuacji jej działań”.
„Deklaruję pełną gotowość do współpracy, aby proces przekazania władz przebiegł prawidłowo i nie wpłynął negatywnie na funkcjonowanie Radia i Telewizji Serbii (RTS)” – napisała Grczić, która na stanowisko dyrektor RTS została wybrana w lutym bieżącego roku. Stacja dodała, że Grczić odwołała również redaktor programów informacyjnych RTS, czego również domagali się serbscy studenci.
Serbskie wybory
Studenci argumentowali we wtorek, że „obywatele mają prawo do prawdziwych, pełnych i bezstronnych informacji” i dlatego domagają „uwolnienia nadawcy publicznego spod wpływów politycznych”.
Organizowane przez nich przez prawie dwa lata antyrządowe protesty i blokady, które doprowadziły ostatecznie do organizacji niedzielnych przedterminowych wyborów, były regularnie szykanowane lub pomijane przez media publiczne Serbii.
Popierana przez studentów Lista Studencka uzyskała w niedzielę 52,54 proc. głosów. Zjednoczona Serbia, lista skupiona wokół Serbskiej Partii Postępowej (SNS) i byłego prezydenta Aleksandara Vuczicia, uzyskała poparcie 39,29 proc. wyborców. Poza dwiema listami do 250-osobowego parlamentu Serbii wejdą jeszcze tylko partie mniejszości narodowych.


