Strona głównaWiadomościPolskaZawały, depresja i wypadki. Zmiana czasu to zamach na nasze zdrowie i...

Zawały, depresja i wypadki. Zmiana czasu to zamach na nasze zdrowie i urzędniczy obłęd z czasów pruskich fabryk

-

- Reklama -

Zmiana czasu to totalitarny anachronizm i zamach na nasze zdrowie. Jedyne, co realnie dzięki temu rośnie, to statystyki depresji, zawałów i śmiertelnych wypadków na drogach. Ten urzędniczy obłęd nie ma absolutnie żadnego uzasadnienia.

Zmiana czasu to relikt, wyciągnięty z pruskich fabryk zbrojeniowych z 1916 roku, który brukselski establishment z uporem maniaka utrzymuje przy życiu. To właśnie w Cesarstwie Niemieckim narodziła się koncepcja zmiany czasu. Celem było maksymalne wykorzystanie światła dziennego w zakładach zbrojeniowych, co miało przynieść oszczędności węgla i prądu. Generalnie chodziło o to, żeby można sobie podczas wojny więcej postrzelać.

- Reklama -

Tymczasem współcześnie oszczędności energii wynikające ze zmiany czasu są praktycznie zerowe. Upowszechnienie oświetlenia LED oraz systemów klimatyzacji i ogrzewania sprawiło, że bilans energetyczny wyrównał się.

- Reklama -

Epidemia depresji i zaburzenia snu

Politykom wydaje się, że mogą urzędowym dekretem sterować słońcem, ale jedyne, co potrafią wyprodukować, to epidemię depresji. W analizie opublikowanej w 2017 roku na łamach prestiżowego czasopisma „Epidemiology”, badacze prześledzili historie chorób ponad 185 tysięcy pacjentów z lat 1995–2012. Wyniki okazały się jednoznaczne: w pierwszym miesiącu po zmianie czasu na zimowy odnotowano 11-proc. wzrost liczby diagnozowanych epizodów depresji. Wzrost zanikał przez około 10 tygodni po zmianie czasu. Zjawisko to nie występowało przy wiosennej zmianie czasu.

- Reklama -

Amerykańska Akademia Medycyny Snu (AASM) od lat oficjalnie postuluje całkowitą rezygnację ze zmiany czasu. Zgodnie z jej stanowiskiem, każda zmiana powoduje desynchronizację między wewnętrznym zegarem biologicznym człowieka a czasem środowiskowym. Rzekome „zyskanie” dodatkowej godziny snu zaburza wypracowany rytm, co u osób wrażliwych prowadzi do bezsenności, przewlekłego zmęczenia i spadku odporności.

Więcej wypadków i ofiar na drogach

Cofnięcie wskazówek zegara to nie tylko rozstrojony organizm, to również koszmar dla kierowców i proszenie się o tragedię. Z dnia na dzień popołudniowy szczyt komunikacyjny wypada bowiem po zmierzchu. Jeszcze wczoraj powrót z pracy odbywał się w świetle dnia, a dziś nagle jest mrok.

Badania publikowane m.in. w „Accident Analysis and Prevention” wskazują, że ciemność istotnie zwiększa ryzyko śmiertelnych wypadków z udziałem pieszych. Analiza IIHS obejmująca dane z lat 2010–2019 wykazała 13-proc. wzrost takich wypadków w ciągu pięciu tygodni po zmianie czasu na zimowy.

Biurokratyczny paraliż

I choć twarde, naukowe dowody wręcz krzyczą, unijna machina ma je w głębokim poważaniu. Przypomnijmy, że Parlament Europejski w 2019 roku hucznie przegłosował koniec tej farsy, obiecując ostateczne pożegnanie ze zmianą czasu w 2021 roku. Mija pięć lat, a czas jak zmienialiśmy, tak zmieniamy. Państwa członkowskie dopadł niewytłumaczalny paraliż i nie potrafią ustalić, przy której strefie chcą zostać.

Zamiast męskiej decyzji, serwuje się nam kolejne „przymiarki” do rezygnacji ze zmiany czasu. To wprost idealny pomnik urzędniczej indolencji. Nasi umiłowani decydenci szybciej i sprawniej wyprodukują tysiące stron dyrektyw o dopuszczalnej krzywiźnie banana czy nakrętkach przytwierdzonych do butelek, niż zrealizują jedną, wyczekiwaną prozdrowotną decyzję. Miliony Europejczyków wciąż dwa razy w roku płacą za to własnym zdrowiem tylko dlatego, że politycy nie potrafią zsynchronizować zegarków.

Najnowsze