We wtorek, ósmym dniu antyrządowych zamieszek w stolicy Albanii, Tiranie, policja użyła gazu łzawiącego oraz armatek wodnych, by rozpędzić zgromadzonych w centrum miasta protestujących – przekazały lokalne media. Brak informacji o możliwych poszkodowanych i rannych.
W ciągu dnia w kilku punktach miasta dochodziło do starć policji z demonstrantami. W funkcjonariuszy rzucano różnymi przedmiotami, w tym kamieniami czy butelkami z benzyną. Policja odpowiadała gazem łzawiącym i armatkami wodnymi.
Wieczorem służby użyły armatek wodnych wobec tłumu zgromadzonego na Bulwarze Męczenników Narodu w centrum stolicy. Protestujący wycofali się i rozproszyli w różnych kierunkach, obrzucając przy tym funkcjonariuszy koktajlami Mołotowa. Późnym wieczorem stacja TV Klan poinformowała, że policja ostrzelała również demonstrantów gumowymi kulami.
Wcześniej protestujący skandowali pod adresem funkcjonariuszy hasła m.in. „jesteście zwierzętami”, czy „zdejmijcie maski”. Według portalu Albanian Post grupa ludzi obrzuciła kamieniami siedzibę ministerstwa edukacji. Odrzucając wezwania premiera do dialogu, protestujący przewrócili też ustawione przed siedzibą szefa rządu czerwone krzesła z napisem „dialog”.
🇦🇱 #Albania: Scenes from tonight’s riots in Tirana as riot police uses water cannons against protesters. One person can be seen lying on the ground unconscious as officers walk past him.
The final video shows a protester shot in the abdomen with a rubber bullet.
(via @osman_stafa on IG)
— POPULAR FRONT (@PopularFront_) October 20, 2026
Po wtorkowym spotkaniu z nauczycielami oraz przedstawicielami szkół z Tirany premier Edi Rama oświadczył, że „nigdy nie pozwoli na to, by zmienić rząd za pomocą przemocy”. Podkreślił, że uzasadnione postulaty przejęli ludzie, którzy celowo wywołują przemoc podczas protestów.
– Mamy do czynienia z wojną hybrydową, która jest skuteczna właśnie dlatego, że opiera się na rzeczywistych problemach, a nie na fantazjach. Obawy dotyczące kosztów utrzymania są jak najbardziej realne. Podobnie, jak troska o bezpieczną przyszłość, kwestie mieszkaniowe czy pragnienie lepszych perspektyw życiowych – powiedział Rama.
Premier oskarżył protestujących o „utrzymywanie miasta w atmosferze terroru” i stwierdził, że studenci biorący udział w demonstracjach „należą do rodzących się nurtów politycznego ekstremizmu”.
Obecna fala protestów to kontynuacja trwających od kilku miesięcy w Tiranie demonstracji organizowanych przez ruch o nazwie Flamingi. Powstał on w proteście przeciw budowie luksusowego kompleksu turystycznego na południowym wybrzeżu Albanii, powiązanego z firmą inwestycyjną założoną przez Jareda Kushnera, zięcia prezydenta USA Donalda Trumpa.
Przewodzący ostatnim demonstracjom studenci domagają się zmian w systemie edukacji oraz ustąpienia premiera Ramy, który wyklucza taką możliwość.


