Najwyraźniej głośne wypadki na przejazdach kolejowych posłużą jeszcze większemu dociśnięciu kierowców, inwigilacji i automatycznego wręcz karania prowadzących pojazdy. I to dosłownie. Wiceminister infrastruktury Stanisław Bukowiec ogłosił, iż kamery na przejazdach zostaną wykorzystane do automatycznego karania kierowców. Zalegalizowana grabież odbędzie się – tradycyjnie – w imię „bezpieczeństwa”.
Zaprezentowano nowy projekt uderzający w kierowców, który zwiększa kary za nieprzestrzeganie przepisów na przejazdach kolejowych. Wiceminister Bukowiec potwierdził, iż sprawdzane są możliwośći do wykorzystania istniejących kamer do wykrywania wykroczeń.
Dotychczas kamery systemu Red Light – kontrolowane przez Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym, a które wykrywają automatycznie wykroczenia na przejazdach – obecne były tylko w 10 miejscach. System uruchomiono w połowie 2023 roku, a do początku tego roku nadzór sprawowany był tylko nad pięcioma przejazdami. W 2024 i 2025 roku wystawiono około 20 tys. mandatów.
Wkrótce liczba znacząco wzrośnie. Bukowiec potwierdził przyspieszenie prac nad włączeniem kamer PKP do systemu Red Light. Da to możliwość nadzorowania nawet ponad 2 tys. przejazdów.
Obecnie kamery te nadzorują ruch na przejazdach. Nie służą jednak do automatycznego wystawiania kar. Tradycyjnie, pod pretekstem bezpieczeństwa się to zmieni.
– Bezpieczeństwo jest niezmiennie naszym priorytetem. Na przejeździe kolejowo-drogowym nie ma miejsca na ryzyko, pośpiech czy lekceważenie sygnalizacji. Chcemy, aby skrajnie niebezpieczne zachowania za kierownicą miały nieuchronne i poważne konsekwencje, dlatego sprawdzimy możliwość rozbudowania systemu monitoringu i objęcia tych obszarów szerszą kontrol – powiedział wiceminister infrastruktury Stanisław Bukowiec.
Obecnie trwają prace nad likwidacją przeszkód technologicznych w korzystaniu z kamer. Eksperci analizują, czy przesyłany obraz ma odpowiednią jakość w różnych warunkach oświetleniowych i atmosferycznych, czy kamera ma odpowiednio szeroki kąt widzenia oraz kompatybilność z systemem CANARD w kwestii przesyłania, przechowywania i archiwizowania nagrań oraz integracji z algorytmem analizującym zdarzenia.
Założenia pilotażowego programu są takie, że obraz zarejestrowany przez kamery PKP będzie musiał umożliwiać jednoznaczną identyfikację wykroczenia oraz odtworzenie jego przebiegu tak, by wykorzystać nagranie w prowadzonych przeciwko kierowcom postępowaniach.
Ponadto nowe przepisy wprowadzą nie tylko automatyczne mandaty, ale także spowodują tymczasowe zatrzymanie prawa jazdy za nieprzestrzeganie przepisów na przejeździe kolejowym. Za wjazd za opuszczone lub opuszczające się zapory albo za sygnalizator nadający czerwone światło obecnie grozi 2 tys. zł mandatu oraz 15 punktów karnych. Po wejściu przepisów w życie kierowca dodatkowo utraci prawo jazdy na trzy miesiące.
Prawko utracić będzie można za objeżdżanie opuszczonych zapór lub półzapór oraz wjazd na przejazd w trakcie opuszczania zapór lub w trakcie ich podnoszenia się, za przejechanie za sygnalizator nadający czerwone światło oraz za wjazd lub przejazd, gdy po drugiej stronie nie ma wolnej przestrzeni, która pozwala na dalszą jazdę.
„Zmiany dotyczą także zakazu prowadzenia pojazdów mechanicznych nakładanego w przypadku doprowadzenia do katastrofy w ruchu lądowym. Jeżeli kierowca doprowadzi do takiego zdarzenia, sąd orzeknie zakaz prowadzenia pojazdów na co najmniej trzy lata. Krótszy, ale także obligatoryjny zakaz przewidziano za samo sprowadzenie niebezpieczeństwa katastrofy, nawet jeśli do niej nie dojdzie. W takim przypadku kierowca nie będzie mógł prowadzić pojazdów przez minimum rok” – podaje serwis autokult.pl.
Projekt surowszych kar został na początku października przyjęty w Sejmie niemal jednogłośnie. Ostatnio zamordystyczną ustawę przegłosował też Senat. Jeśli prezydent Karol Nawrocki podpisze – a pewnie to zrobi, gdyż KOPiS chętnie współpracuje w kwestiach uciskania Polaków – surowe przepisy wejdą w życie 14 dni po ogłoszeniu ustawy.


