Niemiecki rząd nie obawia się, że trwające we Francji gwałtowne protesty przerodzą się w falę podobnych wystąpień w całej Europie, w tym w Niemczech – poinformował w poniedziałek w Berlinie rzecznik rządu RFN.
Pytany o to, czy gabinet liczy się z ogólnoeuropejską mobilizacją, rzecznik odparł: „Nie podzielamy tej obawy”.
Z kolei rzeczniczka niemieckiego MSZ przyznała w Berlinie, że rząd z dużym niepokojem obserwuje gwałtowny rozwój wydarzeń we Francji.
Przekazała, że resort dyplomacji dostosował zalecenia dla osób podróżujących do Francji. – Ministerstwo radzi podróżnym ostrożność i unikanie demonstracji – oświadczyła. Jak dodała, uzasadnione postulaty można przedstawiać pokojowo, ale na ulicach „naszych demokracji” nie ma miejsca na przemoc.
Wystąpienia społeczne we Francji przeciwko rosnącym kosztom życia przerodziły się w sobotę w zamieszki. Ich sprawcy atakowali budynki użyteczności publicznej, plądrowali sklepy i punkty handlowe. W niedzielę w Paryżu i Marsylii doszło do starć z policją i prób grabieży; funkcjonariusze nie wszędzie zdołali powstrzymać te ataki.
Manifestanci wywołali zamieszki i dopuścili się aktów wandalizmu również w Mediolanie we Włoszech.


