Europoseł Konfederacji Wolność i Niepodległość Ewa Zajączkowska-Hernik odniosła się do afery o szyld piekarni. Urzędnicy nałożyli na właścicielkę aż 41 tys. zł kary, ponieważ znak jej sklepu odstawał 2 cm od elewacji budynku, co uznano za „zajęcie pasa drogowego bez zezwolenia”.
Przypomnijmy, że Zarząd Dróg Miejskich w Warszawie nałożył na właścicielkę piekarni na Mokotowie horrendalną karę. Powodem był nieznacznie odstający szyld. Kobieta użyła bowiem podkładek, by przymocować prosto szyld na krzywej elewacji.
Z tego powodu nad właścicielką piekarni zawisło widmo bankructwa. – Skradali się po krzakach, żeby zrobić zdjęcia, że coś tam centymetr odstaje. To jest cyrk nie do uwierzenia dla społeczeństwa, co się dzieje po prostu w tym mieście – relacjonował zachowanie urzędników w rozmowie z Kanałem Zero mąż kobiety.
Do sprawy odniosła się Ewa Zajączkowska-Hernik. „Według pomiaru urzędników maleńki skrawek szyldu (0,10 m2, czyli ok. 2 cm) wchodził w przestrzeń nad chodnikiem i Zarząd Dróg Miejskich uznał to za «zajęcie pasa drogowego bez zezwolenia» 😲 Na zdjęciu widzicie ten szyld… przecież to kuriozum jakiego świat nie widział!” – oceniła europoseł, załączając zdjęcie.
„Szkodliwość społeczna tego jest ŻADNA, nikomu i niczemu to nie przeszkadza. Jak można za taką bzdurę dojechać człowieka i wlepić mu taką karę?! Mało tego – okazało się, że urzędnicy wzywali do usunięcia szyldu, ale wysłali wezwanie pod błędny adres i zamiast do sprzedawcy, to trafił do dostawcy pieczywa” – zaznaczyła.
Jak podkreśliła, ZDM kieruje Łukasz Puchalski, a sam Zarząd podlega prezydentowi Warszawy Rafałowi Trzaskowskiemu, który „jak zwykle ma wszystko w głębokim poważaniu”.
„Jedni szkodnicy wymyślają idiotyczne przepisy, drudzy kretyni je realizują, a na końcu zawsze poniewierany jest zwykły człowiek, który stara się pracować i zarobić na rodzinę. Opresyjne państwo antyobywatelskich zarządców, mających ludzi za nic” – skwitowała.
Zajączkowska-Hernik zaapelowała też do warszawskich urzędników, by – „jak tacy są do przodu” – spróbowali „tak wsiąść” na deweloperów lub wielkie korporacje, które „regularnie” naruszają przepisy lub unikają płacenia podatków.
„To niepojęte, że przy wszechobecnej komputeryzacji i rozwoju technologii, płacimy krocie na utrzymanie setek tysięcy urzędasów, którzy potem niszczą obywatela i nie ponoszą za to żadnej odpowiedzialności. Błędne koło, z którym trzeba raz na zawsze skończyć!
Kara powinna zostać anulowana, a urzędnicy za to odpowiedzialni wywaleni na zbity pysk. Dlatego proponuję zdecydowaną redukcję liczby urzędników – niech trafią na wolny rynek i tam szukają miejsca, bo przecież rąk do pracy brakuje. Najwyższy czas zrobić z tą patologią urzędniczą porządek, a zwykłemu człowiekowi przywrócić godność 🇵🇱” – podsumowała.


