Media francuskie publikują reportaż z Ukrainy, który chwali ich samoloty przekazane na wojnę z Rosją. „Mamy rekord pięciu zestrzelonych dronów w jednym locie” – chwali się ukraiński pilot francuskiego myśliwca Mirage 2000.
Konstrukcja tego samolotu została zaprojektowana w połowie lat siedemdziesiątych XX wieku we francuskiej firmie lotniczej Dassault Aviation. Została oparta na budowanych już Mirage III i Mirage 5. Nowo zaprojektowany samolot otrzymał oznaczenie Mirage 2000, a inżynierowie wykorzystali skrzydło delta, które uznawano wtedy za przestarzałe. Przesunięto jednak środek ciężkości, co poprawiło jego zwrotność i skróciło rozbieg.
Prototyp Mirage 2000 oblatano 10 marca 1978 roku. Seryjny egzemplarz oblatano 20 listopada 1982, a dostawy dla armii rozpoczęto w 1983 roku. Samoloty także eksportowano, ale głównie dla armii trzeciego świata – Indii, Kataru, Tajwanu, Brazylii, Egiptu, ZEA, czy Peru. W Europie z tych samolotów, poza Francją, korzysta jeszcze Grecja.
6 stycznia 2025, minister obrony Francji Sébastien Lecornu poinformował, że nieokreślona liczba samolotów Mirage 2000-5 została przekazana Ukrainie, co później potwierdził minister obrony Ukrainy Rustem Umierow.
Wersja Mirage 2000-5 to myśliwiec wielozadaniowy, jedno lub dwumiejscowy, wyposażony w radar RDY, pociski MICA IR/RF, wyświetlacz nahełmowy Thales Topsight,. Takie samoloty dostarczono w po 1997 dla Tajwanu i Kataru, a zmodernizowane 72 egzemplarze dla Sił Powietrznych Francji.
Jak twierdzi francuska prasa, Mirage na Ukrainie mają być „przebojem” w walce z rosyjskimi dronami i skutecznym narzędziem do ich zwalczania. Na Ukrainie lata ich jednak mniej, niż 10 egzemplarzy i są mocno eksploatowane.
„Le Fiagro” przeprowadziło wywiad z dowódcą ukraińskiej eskadry Mirage 2000 o znaku wywoławczym „T-Rex”, który potwierdził, że ten francuski myśliwiec „stał się kluczowy w przechwytywaniu nowej generacji rosyjskich dronów”. Piloci zostali przeszkoleni we Francji, a obecnie mają stałe dyżury zmianowe i chwalą się sporymi sukcesami w obronie nieba swojego kraju.
Źródło: Le Figaro


