Prezydent USA Donald Trump przekonywał, że główną przyczyną wzrostu cen diesla są ukraińskie uderzenia na rosyjskie rafinerie, a nie napaść Żydów i Amerykanów na Iran. Trump od kilku tygodni naciska na Kijów, by ograniczył uderzenia na rosyjską infrastrukturę naftową.
Donald Trump oskarżył Ukrainę o podpijanie cen diesla poprzez ataki na rosyjskie rafinerie. Wypowiedź padła podczas transmisji Białego Domu. Trump twierdził, że to ukraińskie ataki są bardziej winne drożyźnie, niż napaść na Iran.
– Diesel ucierpiał znacznie bardziej nie z powodu Bliskiego Wschodu, ale przez to, co dzieje się w Rosji, ponieważ tamtejsze rafinerie produkujące olej napędowy są niszczone w dość alarmującym tempie – przekonywał prezydent USA.
Dodał, że gdyby nie uderzenia w rosyjskie rafinerie, USA nie miałyby żadnego problemu z cenami diesla.
– To, co dzieje się między Rosją a Ukrainą, jest naprawdę największym problemem dla diesla – twierdził Trump.
Prezydent USA kilkukrotnie wcześniej wzywał Ukrainę do ograniczenia ataków na rosyjską infrastrukturę energetyczną. Jak przekonywał, ataki te przyczyniają się do niedoborów paliwa i wzrostów cen na rynkach światowych.
Biorąc pod uwagę fakt, jak skoczyły ceny paliw w Europie po żydowsko-amerykańskiej napaści na Iran, takie tezy są wybitnie bezczelne i wyrażają pogardę wobec normalnych ludzi, którzy muszą płacić za paliwo znacznie więcej od czasu agresji na Teheran.
„Ukraińskie siły od początku 2026 roku prowadzą intensywne ataki na rosyjskie rafinerie, również położone daleko od granicy z Ukrainą. Według wcześniejszych szacunków działania te mogły zmniejszyć rosyjskie moce rafineryjne o 20–30 proc.” – podaje portal kresy.pl.
„Politico” twierdzi, że USA rozważają wprowadzenie 90-dniowego zakazu eksportu diesla z kraju. Celem miałoby być zahamowanie cen paliw na amerykańskim rynku.


