Siostra Barbara Dendor, świadek ataku nożownika w Jarosławiu opowiedziała o brutalnym ataku Ukraińca w ośrodku benedyktynów. Jak podkreśliła zakonnica, „on nas chciał po prostu mordować”. Podkreśliła też, że pierwsze informacje mediów były błędne i atak miał miejsce w męskim, a nie żeńskim klasztorze.
31-letni Ukrainiec zaatakował ośrodek benedyktynów w Jarosławiu. Początek miał miejsce w kawiarni Ośrodka Formacji Kultury Chrześcijańskiej.
W wyniku ataku Ukraińca pięć osób zostało rannych. Jeden z księży zginął wskutek odniesionych ran. Więcej o tym przeczytacie w artykule poniżej.
Na jaw wyszły nowe fakty. Siostra Barbara Dendor, benedyktynka z opactwa w Jarosławiu, która widziała napaść opowiedziała o szczegółach wydarzenia. Podkreśliła, że napaść miała miejsce nie w żeńskim klasztorze, ale w męskim.
– Trzeba sprostować pierwsze informacje, jakie podały media. One były błędne. Atak miał miejsce nie u nas w żeńskim klasztorze, ale po sąsiedzku. Tam posługują braci – przekazała s. Dendor.
– Co tu dużo mówić, on nas chciał po prostu mordować. Najpierw zadawał ciosy tam, a później uciekł do kościoła – powiedziała „Wirtualnej Polsce” siostra Barbara Dendor.
– Łącznie zaatakował czterech księży. Jeden z nich zmarł na miejscu. Drugi w ciężkim stanie walczy o życie. Dwóch kolejnych jest rannych, ale chyba nie na tyle mocno, by ich życie było zagrożone. Księża bronili wiernych. Uratowali ich. My jako siostry jesteśmy bezpieczne. Żadna z nas nie ucierpiała. Nie ucierpiało też żadne dziecko z przedszkola, które prowadzimy przy zakonie – podkreśliła zakonnica.
Atak miał miejsce chwilę przed Mszą świętą. Wówczas przebywało w rejonie dużo osób.
– Jestem wstrząśnięta tym, co się stało. To się nie mieści w głowie. Modlimy się za duszę zmarłego księdza i za powrót do zdrowia poszkodowanych – podkreśliła siostra Barbara Dendor.


