Rośnie spór między PiS a Rozwojem Plus. Politycy PiS są mocno niezadowoleni z powody wyboru na wicemarszałka Sejmu Marcina Horały. – Dali się rozegrać jak dzieci – powiedział „Interii” jeden z polityków PiS. Mówi się nawet o zdradzie.
„Interia” opisała kolejny konflikt między PiS a Rozwojem Plus. Tym razem poszło o wybór Marcina Horały na wicemarszałka Sejmu. Polityk Mateusza Morawieckiego zdobył stanowisko m.in. dzięki głosom koalicji rządzącej, a kandydat PiS Marcin Ociepa przegrał tę walkę.
W PiS wywołało to bardzo ostre reakcje. Jeden z polityków ugrupowania twierdził, że Rozwój Plus popełniło polityczny błąd, który będzie wykorzystywany przeciwko nim.
– Dali się rozegrać jak dzieci. Teraz już na zawsze zostaną nie tylko zdrajcami PiS, ale i współpracownikami Tuska i Czarzastego. To się już od nich nie odklei – przekonywał anonimowy polityk PiS.
Inny dodał, że celem kierownictwa PiS ma być polityczna marginalizacja Morawieckiego i zepchnięcie go poniżej progu wyborczego. Warto nadmienić, że uzyskanie funkcji wicemarszałka kosztem polityka PiS sugeruje, że plan ten nie idzie za bardzo po myśli partyjnego szefostwa.
Inny polityk PiS także zaklinał rzeczywistość i porównał Morawieckiego do kierowcy, który przez całe polityczne życie jechał z instruktorem, a gdy został sam, „rozbił się na pierwszym drzewie”.
Politycy Rozwoju Plus nie pozostają dłużni. Jeden z nich mówił o „nienawiści kolegów z PiS do Mateusza” Morawieckiego. Przekonywał, ze kolejne ataki „trącą groteską” a także wspomniał o „szaleństwie i wariactwie”.
Ugrupowanie zamierza wykorzystać Horałę na stanowisku wicemarszałka do budowania własnej pozycji. Jak przekonuje ugrupowanie Morawieckiego, nowy wicemarszałek ma być aktywny i zgłaszać inicjatywy. W ten sposób zamierzają pokazać, że Rozwój Plus potrafi działać, a nie tylko uczestniczyć w politycznych sporach.
Jeden z polityków PiS zapowiedział, że nastroje w Rozwoju Plus rzekomo są dalekie od idealnych. Część działaczy ma wkrótce pożałować odejścia.
– Do niektórych zaczyna docierać, że popełnili błąd. Będą powroty – twierdził anonimowy polityk PiS.


